index index sezon klub historia artykuły forum fanpage ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland

Juventus
Mercato 2019/20
Drużyna
Terminarz

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera

Piłka Nożna - Podczas meczu z Polską cieszył się pan popularnością nielicznej garstki chorwackich kibiców obecnych na stadionie. Lubią pana w Splicie.

IGOR TUDOR (Chorwacja, Juventus Turyn, 24 lata): - Tutaj się urodziłem, tutaj zacząłem grać w piłkę i nigdy nie zapomnę tego miejsca. Za każdym razem, gdy wracam do tego miasta, świetnie się czuje, wyraźnie odżywam psychicznie. Wiem że mogę tu liczyć na poparcie, bo i ja sam nigdy nie zapomniałem skąd wyrosłem. W Turynie, dzięki telewizji satelitarnej, na bieżąco śledzę rozgrywki chorwackiej ligi. Hajduk ciągle jest moją największą miłością, a podczas meczów z Dinamem Zagrzeb bardzo się denerwuje.
- To pewnie irytuje pana fakt, że prezydent krajowej federacji wszystkie mecze eliminacyjne nakazał rozgrywać w Zagrzebiu?
- Tak, to jest denerwujące, ale proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja nie mam nic do Zagrzebia. Tyle tylko, że tutaj są lepsi kibice. A według mnie: także lepszy klimat.
- A gdzie jest lepszy klimat do grania w piłkę - w Splicie czy w Turynie?
- Lepszy klimat finansowy jest bez wątpienia we Włoszech. Tam są sponsorzy, wielkie zainteresowanie mediów. Piłką nożną żyją wszyscy, niezależnie od wieku. W każdym mieście jest duży klub sportowy, z którym identyfikują się rzesze kibiców. W Chorwacji wszystko wygląda biedniej. Wojna domowa spowodowała zniszczenie infrastruktury w wielu miastach. Uzyskanie niepodległości odbiło się niekorzystnie na poziomie ligi. Kiedyś w wielkiej Jugosławii, ciekawe mecze były co tydzień, teraz w Chorwacji są raz na pół roku. Chodzi mi te pomiędzy Dinamem a Hajdukiem.
- A jednak nie brakuje wam utalentowanych piłkarzy!
- To, że Chorwaci radzą sobie w klubach zachodniej Europy, wynika właśnie z naszej biedy. Bo jeśli ktoś naprawdę chce grać w piłkę, to musi pokonać tyle barier natury organizacyjnej, że potem, gdy wszystko ma podane jak na tacy, radzi sobie doskonale.
- Reprezentacja Chorwacji znajduje się teraz jednak w trudnym momencie. Źle zaczęliście eliminacje mistrzostw Europy, a wcześniej już po fazie grupowej zakończyliście przygodę z finałami mistrzostw świata.
- Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Typowa wymiana pokoleń. Nie dopuszczam jednak do siebie myśli, że moglibyśmy nie awansować do finałów EURO 2004.
- Finały World Cup 2002 przeszły panu koło nosa.
- Bardzo przeżyłem fakt, że z powodu kontuzji nie mogłem w nich uczestniczyć. Kibicowałem naszym ze wszystkich sił, ale coś nie zatrybiło i - mimo zwycięstwa nad Włochami, przegraliśmy z dużo niżej notowanymi rywalami. Dla profesjonalnego piłkarza nie może gorszej sytuacji, niż ta, w której ja się znalazłem. Bezsilność jest deprymująca. Siedzisz przed telewizorem, patrzysz jak przegrywają twoi koledzy, a wiesz, że nie możesz im w żaden sposób pomóc.
- Czuje się pan najlepszym piłkarzem w kadrze narodowej? Otrzymuje pan najwyższe noty w meczach międzypaństwowych, pochwały za grę w Juventusie!
- Te wszystkie gesty są miłe, ale absolutnie nie czuję, że wyróżniam się umiejętnościami. Nawet nie jestem najwyższy. W ogóle w obecnej kadrze ciężko wskazać jakiegoś zawodnika, na którym opierałaby się gra całego zespołu. Nasza siła leży w grze kolektywnej.
- Często mówi pan o tym, jak dobrze układa się współpraca z Marcello Lippim w Juventusie. Na czym polega fenomen tego trenera?
- Praca w Juventusie nie należy do łatwych. Każdy z zawodników klubowej kadry naprawdę ma duże umiejętności, jest wielu reprezentantów. Taki gwiazdozbiór często nie umie się dogadać, grać do jednej bramki. I tutaj właśnie jest pole do popisu dla trenera. Bo w to, że w Turynie każdy potrafi grac w piłkę - nikt nie wątpi, ale pokazać, że ci zawodnicy mogą współpracować, a nie tylko popisywać się swoim wyszkoleniem technicznym - to duża sztuka. Lippi jest trenerem najwyższej klasy. Dokąd nie pójdzie, osiąga zamierzone cele. W zeszłym roku wywalczyliśmy mistrzostwo Włoch i duża w tym jego zasługa.
- A jakie cele na ten sezon? Może wreszcie triumf w Lidze Mistrzów?
- Jeszcze niedawno zaliczano nas faworytów, ale po meczach z Manchesterem United w których kompletnie zawiedliśmy, musieliśmy przysiąść i wspólnie zastanowić się - co się stało, o co gramy. We Włoszech scutetto jest najważniejsze, ale w tym sezonie chcieliśmy zawalczyć także w europejskich pucharach. Na szczęście nie wszystko jeszcze stracone. Może dobrze, że nasza forma nie jest najwyższa, bo przecież finał odbędzie się dopiero w maju. Z Juventusem zamierzam zdobyć wszystkie najważniejsze laury w Europie.
- W ogóle włoskim klubom nie wiedzie się ostatnio w europejskich pucharach. Jakie są tego przyczyny?
- Serie A straciła już miano najsilniejszej ligi świata. Dużo wyższe notowania ma hiszpańska Primera Division, a zwłaszcza, uchodząca obecnie za najlepszą na świecie - angielska Premiership. We Włoszech jest troszkę za duże nastawienie na grę defensywną. Mimo że jest wielu świetnych napastników, trenerzy preferują warianty z większą liczbą obrońców. Ale Juventus i tak gra bardzo ofensywnie.
- A pan właściwie jest obrońcą czy pomocnikiem? Trenerzy często zmieniają panu pozycje.
- Wszystko mi jedno, gdzie gram. No, w bramce bym nie stanął, a na atak jestem zbyt statyczny. Ale obrona czy pomoc, z akcentami na defensywę - to już nie sprawia mi różnicy. Wszystko zależy od tego, o co gramy, jaki jest aktualny wynik. Kiedy prowadzimy, robię sobie czasami wycieczkę do przodu, pod bramkę przeciwnika.
- Parę słów o meczu z Polską. Podobała się panu gra naszej reprezentacji?
- Pewnie o punkty zagralibyście inaczej. Nie wiem, co myśleć o polskiej drużynie, tak jak nie wiem, jak sami wypadliśmy. Wiał silny wiatr, trudno było grać. Poza tym takie mecze powoli tracą sens. Chyba chodzi tylko o zgranie, ale i tak niektórzy się oszczędzają, nie dają z siebie wszystkiego. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie, choć mecz w narodowych barwach zawsze jest wyróżnieniem, ważniejsze były dla mnie nadchodzące mecze Juventusu.

Co sądzi o:

Aborcja: Jestem przeciw. Życie jest święte.
Eutanazja: Ten problem na szczęście nigdy mnie nie dotknął, ani mojej rodziny. Nie mam zdania.
Homoseksualizm: Jest daleko ode mnie, ale wydaje mi się, że jestem tolerancyjny.
Narkotyki: Największe zło tego świata.
Wojna z Irakiem: Jestem przeciw. Ale potępiam też terroryzm.
Ulubione miasto: Split, ale lubię także wiele innych nadmorskich miejscowości.
Najlepszy stadion: Poljud w Splicie.
Najlepsza atmosfera podczas meczu: w lidze angielskiej, zwłaszcza na Old Trafford.
Najlepszy bramkarz: Gianluigi Buffon.
Najlepszy strzelec: Thierry Henry i David Trezeguet.
Najlepszy piłkarz chorwacki: jest wielu bardzo dobrych.
Najbardziej emocjonujący mecz: wszystkie gry Hajduka z Dinamem.
Najlepszy trener: Marcello Lippi.
Największe osiągnięcie: mistrzostwo Włoch z Juventusem.
Największe rozczarowanie: kontuzja eliminująca mnie z gry w finałach MŚ.


Autor: Michał Kołodziejczyk
Wyszukał: DeeJay
Źródło: Piłka Nożna (12/2003)

KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone