index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
4.02.2014 20:27:59 | komentarzy: 12 | czytano: 3184 razy

Chłopak z gitarą

Piłka Nożna

Oto pojawił się i on. W kapelusiku a la Charlie Chaplin, w okularkach jak John Lennon, z zarostem w stylu Johnny'ego Deppa, w kożuszku wyjętym z szafy dziadka. Po prostu ekscentryk. Jego powrót do Serie A nie przeszedłby niezauważony, nawet gdyby trafił do innego klubu niż Juventus.

Po co mistrzom Włoch Pablo Osvaldo, jeśli zatrzymali Fabio Quagliarellę, Sebastiana Giovinco i przede wszystkim Mirko Vucinicia, a Carlos Tevez i Fernando Llorente łatwo nie oddadzą miejsca w podstawowym składzie? Są dwie krótkie odpowiedzi. Po pierwsze - bo tak chciał Antonio Conte, po drugie - trafiła się okazja.

Uczeń Zemana

Conte o mocy tkwiącej w pochodzącym z Buenos Aires napastniku przekonał się na własne oczy ładnych parę lat temu. Była mniej więcej połowa 2006 roku, został zwolniony z Arezzo i wolny czas wykorzystał na odbycie nieoficjalnego stażu w Lecce. Prawdopodobnie wielu kibicom Juve przechodzą ciarki po plecach na myśl, że wielbiony przez nich trener brał lekcje u Zdenka Zemana, śmiertelnego wroga numer 1. Ale tak było, i Conte tego nigdy nie krył. Dziś zgrabnie przeskakuje nad błotem, którym Czech w przeszłości obrzucił Starą Damę, i ma odwagę powiedzieć, że uważa go za mistrza ofensywnych rozwiązań i schematów. A osiem lat temu pojawiał się na każdym treningu Lecce i jego wzrok dość szybko przykuł 20-latek, któremu wszystko przychodziło z dziecinną łatwością. Także Zeman doskonale wiedział, z kim ma do czynienia. Namówił działaczy do wypożyczenia Osvaldo z Atalanty Bergamo. Za 625 tysięcy euro. Dopóki Zeman trzymał stery w rękach, dopóty Osvaldo grał i strzelał. Po zmianie trenera popadł w przeciętność, wrócił do Atalanty, z której wykupił go Pantaleo Corvino, podobnie jak Conte mający świetne rozeznanie w tym, co się dzieje w Lecce i pracujący wówczas dla Fiorentiny. Tam zaliczył najlepsze epizody swojego pierwszego życia we Włoszech, która można podzielić na trzy etapy.

Miał włoskie obywatelstwo i z liczącej się na krajowym podwórku oraz aspirującej do występów w Lidze Mistrzów Fiorentiny był powoływany przez Pierluigiego Casiraghiego do reprezentacji młodzieżowej. Za to w drużynie klubowej przegrywał rywalizację, ówczesny trener Violi Cesare Prandelli stawiał na duet Adrian Mutu - Alberto Gilardino i dla Osvaldo przewidział rolę dżokera. Argentyński zmiennik wyszedł na plan pierwszy w ostatniej kolejce sezonu 2007/2008, kiedy ważyły się losy zajęcia czwartego miejsca i tym samym uczestnictwa w kwalifikacjach Champions League.

Fiorentina musiała wygrać na wyjeździe z Torino, żeby odeprzeć atak Milanu. Tymczasem szło jak po grudzie i długo utrzymywał się wynik bezbramkowy. Wtedy Osvaldo zrobił wielkie coś z niczego. Jego przewrotka dała wymarzone 1:0. Po tym wydarzeniu był coraz śmielej porównywany do Gabriela Batistuty: bo też napastnik, Argentyńczyk, długowłosy i z Fiorentiny. Jednak następne miesiące pokazały, że jego pozycja zamiast poprawiać pogorszyła się, stąd odejście do Bolonii. Wydawało się, że więcej o nim we Włoszech nie usłyszą.

Wojna z trenerem

Cudownie odmienił go wyjazd do Hiszpanii. To w Espanyolu Barcelona trafił na ludzi, którzy mu zaufali i pozwolili uwierzyć we własne umiejętności. W półtora roku rozstrzelał niejedną defensywę w La Liga, średnio w prawie co drugim ligowym meczu zdobywał bramkę. W tym samym czasie w Rzymie dojrzewał projekt amerykańsko-włoski, by z Romy stworzyć drużynę na wzór barceloński. Osvaldo znalazł się na szczycie listy życzeń trenera Luisa Enrique co najmniej z dwóch powodów: po pierwsze, jak mało kto pasował do jego nowej taktyki, po drugie, jak prawie nikt myślący po hiszpańsku znał i rozumiał włoską mentalność. Transfer niespodzianką więc nie był, ale jego wysokość już tak. Kosztował 15 milionów euro, najwięcej w Serie A podczas letniego mercato w 2011 roku. Półtora roku wcześniej Espanyol wypożyczył go z przeciętniutkiej Bolonii, gdzie zresztą często grzał ławę, za zaledwie 200 tysięcy, i dopiero po pewnym czasie wykupił za 5 milionów.

W swoim drugim włoskim życiu udowodnił wszystkim niedowiarkom, że umiejętności posiadł nietuzinkowe. Ze pamiętny gol z Torino był nieprzypadkowy. Efektowne nożyce to jego specjalność. Chyba żaden zawodnik z Serie A nie tnie nimi z taką elegancją i regularnością. W listopadzie 2011 roku podobny numer wykonał w meczu z Lecce. Całe Włochy najpierw zapiały z zachwytu, by chwilę później zawyć z oburzenia, kiedy okazało się, że sędziowie błędnie zasygnalizowali jego pozycję spaloną i nie uznali prawdopodobnie najpiękniejszego gola sezonu. Już nikt go nie skrzywdził i nie odebrał splendoru podczas inauguracji następnego sezonu, kiedy na Stadio Olimpico przyjechała Catania i ściął nożycami bramkarza gości.

Piękniejsza strona Osvaldo to piękne gole, ale i wygląd. Rzymianki go kochały, uważały za jednego z najprzystojniejszych piłkarzy Serie A. Pod tym względem porównuje się go do amerykańskiego aktora Johnny'ego Deppa. To w ogóle świetny kandydat na gwiazdę. Efektowny na boisku i oryginalny poza nim. Bardziej niż futbol kocha muzykę. W wolnym czasie nie ogląda meczów w telewizji, woli doskonalić swoją grę na gitarze elektrycznej i akustycznej oraz na pianinie. "Piłkarz to mój zawód i kiedy skończę go wykonywać, chciałbym zostać muzykiem - mówił. - Jestem wielkim fanem Pink Floyd i The Rolling Stones".

W Romie spotkał go jednak marny koniec. Po finale Pucharu Włoch 26 maja 2013 roku bezapelacyjnie zasłużył na miano najbardziej złego ze wszystkich złych chłopców. Nie dyżurni faworyci Mario Balotelli i Antonio Cassano, ale właśnie Argentyńczyk z Romy. Wpisał się tym samym w rzymską opowieść o niepogodzonych z finałowymi porażkami. Pierwszy rozdział napisał kilka lat temu Francesco Totti, który sprzedał Mario Balotellemu podwórkowego kopniaka. Drugi rozdział należy do Osvaldo. Wprowadzony na boisko na kwadrans przed końcem meczu z Lazio, tuż po jego zakończeniu obrzucił mięsem tego, który epizodyczny występ mu zafundował - trenera Aurelio Andreazzolego. Po drodze do szatni wyżył się dodatkowo na ściance do wywiadów telewizji Rai, a poza widokiem kamer ponoć zupełnie wyszedł z siebie i nie zdążył wrócić na ceremonię zakończenia finału. Andreazzoliego postępowanie krewkiego napastnika zniesmaczyło, ale nie zdziwiło. "Takie jego zachowanie przed kamerami to nic nowego - stwierdził. - W szatni jest inny. nazwałbym go płaczkiem". Trener na ripostę nadział się na Twitterze, gdzie piłkarz umieścił następujący wpis: "Lepiej byś zrobił, gdybyś przyznał, że jesteś do niczego. Idź świętować z tymi z Lazio, idź..."

Na bakier z kodeksem

Na tej wymianie uprzejmości zakończył się drugi z rzędu sezon dla Romy do kitu, zakończyła praca na pierwszej linii frontu wiecznego sztabowca Andreazzlego, zakończyła też historia Osvaldo w Romie, który po całej burzy i tak uszedł suchą stopą. Przeniósł się do Southampton.

Odejścia z Romy nie potraktował jak kary. Przyzwyczaił się do częstej zmiany otoczenia. To nawet dziwne, że aż dwa sezony wytrzymał w jednym miejscu. I to w miejscu, którego nigdy nie pokochał. Narzekał na Rzym, na życie w zamknięciu, na bycie pod ciągłym obstrzałem natrętnych dziennikarzy z lokalnych stacji radiowych, którzy nie mogąc się niczego ciekawego dowiedzieć, sami produkowali historie, czasem śmieszne, czasem straszne, zawsze wkurzające, bo wyssane z palca. Co do tych strasznych, to Osvaldo zapamiętał, jak jeden z portali poświęconych Romie zamieścił informację o śmierci jego matki. Kiedy piłkarz o tym się dowiedział, cały w nerwach zadzwonił do rodzinnego domu w Argentynie. Tam była czwarta rano i obudził zdrową i zdziwioną matkę.

Z kibicami układało mu się różnie. Podpadł im, kiedy sprzątnął sprzed nosa piłkę zdziwionemu Francesco Tottiemu i rzut karny wykonał tak, jakby chciał podać piłkę bramkarzowi. Totti wtedy nie podgrzewał atmosfery, bronił kolegi, który akurat długo nie potrafił strzelić gola i połasił się na okazję. Jeszcze więcej dyplomatycznych umiejętności kapitan Romy musiał wykazać po pamiętnym starciu Osvaldo - Lamela w szatni po meczu z Udinese dwa sezony temu. Wtedy starszy Argentyńczyk zdzielił w twarz młodszego. Kiedy afera wyszła na jaw, został odsunięty od drużyny i pozbawiony 25 procent miesięcznej pensji - wyszło 35 tysięcy euro. W drużynie niemiłą sprawę zamknęła pojednawcza kolacja zorganizowana przez Tottiego. Opisywanie różnych mniejszych wybryków Osvaldo zabrałoby jeszcze sporo miejsca.

Odczuwalną karą dla Osvaldo było z pewnością wykluczenie z kadry Włoch. Nie pojechał na Euro 2012, bo Cesare Prandelli uznał, że Balotelli - Cassano - Osvaldo to o jeden odbezpieczony pistolet za dużo. Tym bardziej że raz mu podpadł i zgodnie z zasadami kodeksu etycznego obowiązującego w kadrze został z niej wykluczony. Działo się to w lutym 2012 roku, kiedy zobaczył czerwoną kartkę w Bergamo i selekcjoner cofnął jego powołanie na mecz z USA. W eliminacyjnym spotkaniu z Danią też puściły mu nerwy i UEFA dała mu wolne w trzech kolejnych terminach. Miał pojechać na Puchar Konfederacji, który UEFA nie podlega, ale znów Prandelli zamachał mu przed oczami kodeksem i zostawił w domu.

Teraz Osvaldo założył, że wypożyczenie do Juventusu pozwoli mu umocnić pozycję w reprezentacji przed mistrzostwami świata w Brazylii. Bianconeri niczym nie ryzykowali, skorzystali z okazji. Od przybytku przecież głowa nie boli. Cenionego przez Conte napastnika wzięli do końca sezonu za darmo i obiecali wypłacić mu 500 tysięcy euro. Będzie musiał bardzo się postarać i spodobać, żeby zdecydowali się na transfer definitywny. To koszt 19 milionów euro płatnych w trzech ratach. Z numerem 18 na plecach Osvaldo właśnie rozpoczął trzecie włoskie życie. Czy czeka go prawdziwe dolce vita?


Autor: Tomasz Lipiński
Źródło: Piłka Nożna nr 6/2014

Zdjęcia pochodzą z galerii JuvePoland

lamotta | 4.02.2014 | 20:38:26
ciekawe czy on w ogole ma wade wzroku

Makiavel | 4.02.2014 | 20:52:36
@lamotta Oby widział piłkę, graczy na boisku i bramkę przeciwnika, tyle wystarczy.

mpolek | 4.02.2014 | 21:12:48
@lamotta

Na pewno nie ma :D To jest hipster w najczystszej postaci :P


Del | 4.02.2014 | 21:25:19
niezly kozak z tego Osvaldo :D widac ze sie nie pierniczy i jak cos mu nie pasuje to wali prosto z mostu:D Ale w Juve chyba tak nie bedzie. Tutaj ma duzo do stracenia, Juve to nie Roma. Nikt nie bedzie sie go prosil o gre, bo sa lepsi od niego a jak mu sie nie bedzie podobalo to wyjazd i tyle :P

Spadino | 4.02.2014 | 21:46:19
nie zachowuj się jak idiota - graj dobrze - strzelaj bramki
więcej mi nic nie trzeba, nie trzeba...


hellspawn | 4.02.2014 | 22:48:55
Oby go wykupili po sezonie. Życzmy tego i jemu i nam.

neXt___ | 5.02.2014 | 0:02:23
Z tą śmiercią jego matki to pałę przegięli i to mocarnie. Gnoja, który opublikował coś takiego, powinien znaleźć i osobiście mu wpierdzielić. Przesada i to ostra.

Numer z dmuchnięciem piłki Tottiemu też brzydki, mam nadzieje że u nas nie spróbuje odwalić czegoś takiego, bo karne to działka Vidala. Zresztą, jeśli zacznie coś odwalac, to Lichy pewnie chętnie z nim "porozmawia", nasz kochany Szwajcar już kilkukrotnie udowadniał, że nie lubi przebierać w słowach.
Musi spokornieć i się podporządkować, a wtedy prawdopodobnie będziemy mieli z niego pożytek, a sam Osvaldo być może załapie się na Mundial.


Crunny | 5.02.2014 | 0:15:23
Osvaldo w formie to poziom Quagliarelli w formie. Doby napastnik na Serie A i nic więcej. Jedyna zaleta, to że 3 lata młodszy od Fabio. Boję się, że strzeli u nas te kilka goli, podjarają się nim, Southampton nie będzie go chciał sprzedać za mniej i wykupimy za 19 mln rezerwowego, już wtedy prawie 29-letniego napastnika.

pussykillerxxl | 5.02.2014 | 2:46:25
Czyżby pierwszy który pociśnie kontemu z liścia... ?.? ;-DDD
P.S. Osvaldo - wystarczy, że będziesz biegał - już będziesz lepszy niż Vicinić... ;-DDD


Maly | 5.02.2014 | 8:02:58
nie wykupimy go to pewne ;]

Il Fenomeno | 5.02.2014 | 10:40:35
@Crunny,
nie zgadzam się z Tobą - Osvaldo w formie jest graczem zdecydowanie lepszym i nieprzewidywalnym. Posiada lepsze umiejętności.


Simoninho | 6.02.2014 | 11:29:27
co do tej regularności strzelania z przewrotek i nożyc bym się nie zgodził, Borriello w Milanie strzelał w ten sposób masę goli


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone