index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
28.11.2014 20:56:27 | komentarzy: 13 | czytano: 3232 razy

Czy Andrea Agnelli pomoże przywrócić blask włoskiej piłce?

Jedne z pierwszych wspomnień Andrei Agnellego sięgają lata roku 1982. Włosi właśnie wywalczyli Mistrzostwo Świata, natomiast należąca do familii drużyna Juventusu przebywała na przedsezonowym zgrupowania w Villar Perosa w pobliżu wiejskiej posiadłości rodziny. Agnelli tak wspomina tamten czas: "Byliśmy na obiedzie. Ojciec zapytał mnie, obok kogo chciałbym siedzieć. Oczywiście odpowiedziałem, że obok Paolo Rossiego, który został wówczas królem strzelców na Mundialu. Miałem sześć lat. Właśnie tak rozpoczynają się moje wspomnienia związane z Juventusem".

Rodzina Agnellich, często nazywana "Kennedymi Włoch", jest w posiadaniu dwóch wielkich części włoskiego dziedzictwa: koncernu motoryzacyjnego Fiat, który został założony w 1899 roku przez widzącego przyszłość w powozach bez koni Giovanniego, pradziadka Andrei oraz Juventusu, przejętego przez rodzinę w 1923 roku. "Jesteśmy najdłużej żyjącymi właścicielami klubu niezależnie od dyscypliny sportu na świecie" - przyznaje Andrea.

Brodaty, szczupły 38-latek jest obecnie prezydentem Juventusu. Niedawno, podczas festiwalu Studio, który odbył się w Mediolanie, wywiad przeprowadził z nim Simon Kuper, dziennikarz ESPN. Czasy prezydentury Andrei Agnellego można uznać zarazem za jedne z najlepszych, jak i jedne z najgorszych. Z jednej strony Bianconeri zmierzają po czwarte scudetto z rzędu - wyczyn, którego nie udało się powtórzyć od lat 30. XX wieku. Z drugiej strony, niegdyś wielka Serie A dziś boryka się z wieloma problemami: rasizm, chuligaństwo, półpuste stadiony, exodus wielkich piłkarzy czy stale wybuchające skandale. Czy Agnelli jest w stanie pomóc przywrócić blask włoskiej piłce, a po drodze sprawić, że Juventus będzie traktowany z mniejszą pogardą?

Gdy został prezydentem Starej Damy w 2010 roku, Bianconeri wciąż odczuwali następstwa afery Calciopoli, która w 2006 roku pokazała, że Luciano Moggi, ich ówczesny dyrektor generalny, podczas swojego tygodnia pracy spędzał większość czasu, ustalając przez telefon, którzy sędziowie powinni dostawać do prowadzenia mecze Juventusu, a którzy - rywali Starej Damy. Za karę Juventus stracił dwa tytuły mistrza Włoch i został zesłany do Serie B, drugiej ligi włoskiej.

Pod wodzą Agnellego, Juventus wreszcie odbił się od dna, głównie za sprawą nowego stadionu, który po 17 latach od pierwszych planów powstania, wreszcie w 2011 roku został oddany do użytku. To jedyny nowy stadion w całym kraju. "Średni wiek włoskich stadionów to 64 lata, wliczając w to nasz obiekt" - narzeka. Agnelli uważa, że fatalny stan infrastruktury nie tylko zmniejsza przychody, ale również zachęca kibiców do niewłaściwych zachowań. "Jeśli odwiedzę brudną i zaniedbaną dzielnicę, czuję większe przyzwolenie, by wyrzucić gumę do żucia na ulicę zamiast do kosza na śmieci. Jeśli mamy przestarzałe stadiony, mamy też ludzi, którzy zachowują się na nich nieodpowiednio".

W sumie, włoska Serie A znajduje się w dołku. "To jest po prostu dekadencja! Mniej niż 20 lat temu Anglicy, Hiszpanie czy Niemcy uważali Włochów za przykład. Teraz wszystkie te kraje wyprzedziły nas pod każdym względem. To, co kiedyś było naszą wizytówką, obecnie jest w głębokim kryzysie. To samo z resztą można powiedzieć o samych Włoszech" - przyznaje Agnelli. Rzeczywiście, Italia sprawia wrażenie, jakby zatrzymała się w głębokiej recesji. W czasie wywiadu Kuper przypomniał prezydentowi Juve, że kiedy rozmawiali po raz ostatni, w kwietniu 2013 roku, skarżył się na te same problemy. Czy od tego czasu we włoskiej piłce coś się zmieniło? "Nie" - odpowiedział jednym słowem.

Agnelli chciałby, aby Juventus "pomógł Włochom wydostać się z kryzysu", jednak na razie wygląda to tak, że to kryzys w kraju ciągnie Juve w dół. "W porównaniu z najlepszymi drużynami na świecie jesteśmy daleko w tyle. Cztery kluby mają ogromną przewagę nad konkurencją: Real Madryt, Barcelona, Bayern Monachium i Manchester United. Przychód Królewskich w ubiegłym sezonie przełamał barierę 600 milionów euro. Pozostałe trzy kluby przekraczają 500 milionów" - mówi Agnelli. Tymczasem Juventus może się pochwalić 316 milionami euro przychodu, który i tak był najlepszy w historii, co sklasyfikowało go nieco za takimi klubami, jak Arsenal i Chelsea. "Tak, w tej kwestii osiągamy tylko połowę z tego, co najlepsi. Myślę, że naszym celem jest umocnić się na piątej pozycji w tym rankingu".

Bianconeri są na tyle bogaci, aby mogli rządzić w kraju, jednak nawet pokonanie słabej Parmy 7:0 nie może być w pełni satysfakcjonujące. "Nasza gra nie wyglądała aż tak źle" - zażartował Agnelli, który, co dziwne dla prezydenta klubu piłkarskiego, chciałby również, żeby włoscy rywale Starej Damy rośli w siłę. Ma nadzieję, że Interowi i Milanowi w końcu uda się zwiększyć swoje przychody dzięki renowacji San Siro bądź budowie nowego obiektu. "Możemy tu mówić o konkuperacji, ponieważ rywalizujemy ze sobą, jednocześnie współpracując. Poza boiskiem wszyscy musimy podążać w tą samą stronę, ale w czasie meczu nie ma dla nikogo litości. Chciałbym zobaczyć którąś z włoskich drużyn wznoszącą puchar Ligi Europy".

Simon Kuper przyznał, że gdyby był świetnym młodym piłkarzem jak Paul Pogba szybko opuściłby Serie A. "Szczęście, że nim nie jesteś" - zażartował prezydent Starej Damy. "W ubiegłym roku wszyscy mówili, że Pogba i Vidal opuszczą Juventus, ale tak się nie stało. Naszym celem jest zbudowanie silnej drużyny z Paulem i Arturo jako ważnymi elementami tego procesu. Z obecnymi piłkarzami, Juventus z łatwością można sklasyfikować w czołowej ósemce Europy".

"Kilka lat temu nikt nie wiedział, kim jest Paul Pogba. Teraz wszyscy byliby rozczarowani, gdyby nas opuścił. Kolejny młody gracz, (18-letni Francuz Kingsley - przyp. red.) Coman zaliczył w tym roku świetny debiut. Już wkrótce z trybun możemy usłyszeć: »Nie sprzedawajcie Comana!«. Mam nadzieję, że tak będzie". Mimo to Agnelli przyznaje również, że "Serie A jest ligą przejściową. Nie jesteśmy już ostatecznym celem najlepszych graczy. Pojawia się ryzyko, że świetni zawodnicy będą tu przychodzić, wyrabiać sobie markę i odchodzić, by błyszczeć zagranicą".

Dlaczego Agnelli w ogóle wierzy, że Serie A uda się przywrócić dawny blask? "Włochy to pasja. Wszyscy tutaj są kibicami. To jest jak paliwo, jednak musimy zmienić samochód". Niestety, osoba wybrana w tym roku do prowadzenia tego samochodu, prezes włoskiej federacji piłkarskiej Carlo Tavecchio, nie wygląda na modernizatora". 71-letni Tavecchio niedawno wypowiedział się o wymyślonym afrykańskim zawodniku, Opti Pobie: "Niedawno jadł banany, teraz gra w pierwszym składzie Lazio, a wszyscy mówią, ze to jest ok". UEFA, wskazując na rasizm, zawiesiła go za to na sześć miesięcy. Agnellego trudno nazwać fanem Tavecchio. Po komentarzach o Opti Pobie, brytyjska żona prezydenta Juve pytała go: "Jak to jest możliwe, że taki człowiek wciąż startuje w wyborach na prezesa FIGC?". "W naszym kraju, poziom etyki stoi bardzo nisko" - wzrusza ramionami Agnelli.

Angelli sam ubolewa nad problemem rasizmu na włoskich stadionach, ale pytany o odgłosy małp wydawane przez kibiców Starej Damy w kierunku Kevina-Prince'a Boatenga podczas meczu Juve - Milan, próbuje zmienić temat. Wygłasza długi monolog o tym, że we Włoszech istnieje tradycja campanilismo, lokalnej dumy, która oznacza, że ludzie z jednego regionu lub miasta często obrażają osoby z innych części kraju. Jak podkreśla, to nie jest rasizm.

Jednym z tematów, przy których Bianconeri nie mogą mówić o swojej moralnej wyższości, jest Calciopoli. Prezydent Juventusu nie lubi wypowiadać się na temat tego skandalu, ponieważ twierdzi, że media robią zbyt wielki szum wokół tej sprawy, ale gdy został zapytany dlaczego Juventus zaprosił zhańbionego Luciano Moggiego na ostatni mecz ligowy, odparł: "Przyszedł z wnukami. Jest bardzo ważną częścią naszej historii. Jesteśmy krajem katolickim, krajem przebaczania, dlatego możemy mu wybaczyć. Dlaczego nie?". Po czym dodał, że w aferę byli zamieszani tak naprawdę wszyscy. "Jak to się stało, że ci, którzy popełnili te same błędy otrzymali tytuł mistrzowski?".

Autor wywiadu podkreśla, ze Agnelli ma rację twierdząc, iż Włosi bardzo emocjonalnie reagują na wszystko, co ma związek z Calciopoli. Gdy powyższe słowa o Moggim trafiły do nagłówków gazet, były dyrektor generalny Juve zuchwale odpowiedział za pomocą Twittera: "Dziękuję Andrei Agnellemu, ale nie wymagam ułaskawienia. Wystarczą pochwały za moje dokonania".

Osiem lat po wybuchu skandalu Juventus nadal jest oskarżany o manipulację wynikami spotkań. 5 października Włochy ogarnęło narodowe oburzenie po tym, jak klub dzięki serii dziwnych decyzji sędziowskich pokonał Romę 3:2. "Oni powinni założyć swoja własną ligę, bo inaczej zawsze będziemy na drugim miejscu" - narzekał Francesco Totti. Jak z niekończącymi się oskarżeniami radzi sobie Andrea Agnelli? Wzrusza ramionami. "Od północy na południe, we Włoszech nikt nie jest w stanie zaakceptować wyniku jako sprawiedliwy. Przegrani zawsze twierdzą, że wymiar sprawiedliwości jest wadliwy. Tak też jest w sporcie".

Ciągłe podejrzenia Włochów, ze Juventus kontroluje system włoskiej piłki nożnej mogą tłumaczyć wyniki badań, przeprowadzonych ostatnio przez firmę Demos. Juve to zespół najbardziej kochany - 31% ankietowanych w całych Włoszech przyznało, że kibicuje Starej Damie, ale też najbardziej znienawidzony - 38% pytanych wskazało na Bianconerich jako swój najmniej lubiany zespół. Czy Juventus mógłby zrobić coś, by być mniej nienawidzonym? "To jest niemożliwe" - wzdycha Agnelli. "Wygrywamy średnio jedno scudetto co trzy lata w ciągu ostatnich 30 lat, więc wśród fanów innych klubów się nas nienawidzi". Śmiejąc się, dodaje: "Kiedyś ludzie bardzo nas lubili, to było w latach 2006-2010". Wtedy Juventus przegrywał.

Bycie nienawidzonym, gdy jest się jedną z najlepszych drużyn na świecie, jak ten Juventus, który Andrea Agnelli poznał w erze Paolo Rossiego, to jedna rzecz. Czymś innym, przygnębiającym jest bycie nienawidzonym, gdy jesteś najlepszy zaledwie w dzisiejszej, gnijącej lidze włoskiej


Autor: Simon Kuper
Źródło: ESPN
Tłumaczenie: delarudii

drekar | 28.11.2014 | 21:44:45
"Serie A jest ligą przejściową. Nie jesteśmy już ostatecznym celem najlepszych graczy. Pojawia się ryzyko, że świetni zawodnicy będą tu przychodzić, wyrabiać sobie markę i odchodzić, by błyszczeć zagranicą".



slawek1988 | 28.11.2014 | 23:09:36
ostatni akapit po prostu wymiata

kapucyn69 | 29.11.2014 | 2:52:59
Genialny wywiad, serdecznie dziękuję za pracę włożoną w tłumaczenie. Od lat popieram Agnellego, a od dziś mogę szczerze powiedzieć, że się z nim utożsamiam.

tersihal | 29.11.2014 | 8:08:24
Jaki rasizm ja jestem z polski to zre ziemniaki bo mi rosna na drzewie . Jestem z afryki to zre banany . a zapomnialem ze juz nawet murzyn z mej pierwszej czytanki na drzewo nie ucieka . Walic eu i jej zaklamywanie rzeczywistosci .

pragmatyk | 29.11.2014 | 9:24:23
Dobrze, że ma w głowie poukładane. Cieszy fakt pokładania wiary w posiadanych piłkarzach, a nie chęci zarobienia na nich szmalu.

dzida88 | 29.11.2014 | 9:31:55
@tersihal
Hehe. Dokładnie mam takie same odczucia, a co z naszym dzieciństwem? Przecież czytanki, czy bajki ostatnimi czasy są coraz bardziej "ukolorywane" aby były "poprawne etycznie".
Właśnie w DDTVN słucham jak to w jednym mieście w Polsce nie chcą placu zabaw nazwać imieniem Kubusia Puchatka, bo Kubuś chodzi bez spodni i może gorszyć dzieci! Nawet w USA i Kanadzie z tego się śmieją, ale świat (w głównej mierze UE i Polska) schodzi na psy i wszędzie słychać tylko o poprawności etycznej itd.
A ja mam to głęboko gdzieś. Mam swoje zdanie i nikt mnie nie zmusi do jego zmiany.

Co do wywiadu to bardzo ciekawy i fajny, niestety ukazujący też wiele w jakim miejscu obecnie jest piłka i cała infrastruktura we Włoszech.


Kadziel | 29.11.2014 | 11:42:02
Wlosi jesli chodzi o infrastrukture to sa na podobnym poziomie co Polska to samo tyczy sie szkolenia mlodziezy z ta roznica ze my od jakiegos czasu to zmieniamy a Italia stoi w miejscu.Jesli Wlosi nic nie zmienia to za 10 lat beda od nas dostawac lupnia.

tersihal | 29.11.2014 | 12:51:10
Dzida no to dobrze ze jest nas wiecej :) kadziel to sie nazywa optymizm ze mamy 3 pilkarzy na 40 mln mieszkancow ro nie znaczy ze 10 lat bedziemy potega pilkarska najpierw trzeba grac w lm i to regularnie . A artykul tez mi sie podobal .

Il Fenomeno | 29.11.2014 | 12:52:40
@Kadziel,
Włosi nie wychowali w ostatnim czasie nowego Baggio, ani Maldiniego, ale nie przesadzaj w drugą stronę, bo szkolenie wciąż jest na wysokim poziomie. Są aktualnymi wicemistrzami europy do lat 17 i 21.


dzida88 | 29.11.2014 | 13:16:52
@Il Fenomeno
Problem pojawia się później. Mianowicie przebijanie się tych młodych zdolnych piłkarzy do pierwszych drużyn i co ważniejsze dawanie im pograć, aby mogli się rozwinąć w pełni. We Włoszech jest z tym duży problem. W Hiszpanii, Portugalii czy Holandii daję się coraz młodszym pograć i zdobyć cenne doświadczenie w pierwszych 11-stkach, bo jak inaczej mają się uczyć od najlepszych?! We Włoszech wyznają zasadę - "mamy czas na rozwinięcie jego wiecznie młodego talentu". A później okazuje się, że piłkarze którzy mogli być graczami klasy światowej są przeciętni, albo tylko dobrzy, bo swoje najlepsze lata na kreowanie kunsztu piłkarskiego zmarnowali na ławce rezerwowych, albo tułając się po nastu klubach w niższych rozgrywkach.


Kadziel | 29.11.2014 | 13:38:42
@terishal

Nie pisałem o obecnych piłkarzach tylko o infrastrukturze i szkoleniu młodzieży.Nie napisałem również że będziemy potęga piłkarską tylko że za 10 lat jeśli Włosi się nie ogarną to od nas dostaną łupnia i miałem tu na myśli raczej ich regres niż nasz progres. PROSZĘ CZYTAĆ UWAŻNIE !!

@Il Fenomeno

Teraz jeszcze tak ale wyraźnie napisałem za 10 lat jeśli nie zaczną już teraz to będzie słabo.Na dodatek Ci młodzi przez ostatnie lata nie mogli wygryźć ze składu repry Di Natale Cassano Cannavaro Zambrotty Barzagliego czy teraz Buffona Pirlo De Rossiego.Wiem że to wszyscy wybitni zawodnicy i drugich takich nie będzie ale spójrz na Hiszpanów.Złote pokolenie się skończyło ale na ich miejsce mają cała masę młodych w większości już ogranych na europejskim poziomie zawodników a Włosi ?


acidgraju | 29.11.2014 | 23:48:36
bardzo fajny materiał stawia sprawe jasno ... nie ma niewinnych... szytkie klubu odpowiadają za ten kryzys

tersihal | 30.11.2014 | 10:40:07
Kadziel wlosi grali z nami 2 lata temu i wygladalo to tak jak zawsze cisnelismy 15 min a potem byly baty i tak bylo jest i bedzie . Po prostu ze swini rumaka nie zrobisz . Ale fajnie ze masz jeszcze nadzieje . A o wlochow nie ma co sie martwic mieli pare koloni w afryce to zawsze sobie jakiegos afroamerykanina sciagna bo chyba teraz tak sie mowi na murzynow . Trzeba znac miejsce w szeregu by potem nie bylo zawodu i tyle .


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone