index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop

Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland

Drużyna
Tapety
Mercato
Piłkarz sezonu


Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
17.10.2017 16:22:00 | komentarzy: 7 | czytano: 2101 razy

Chwilę to trwało, ale Wojciech Szczęsny podjął w końcu decyzję, która zaważy na jego dalszej karierze. Gdy polski bramkarz przygotowuje się do rozmowy z The Independent, jego myśli wędrują ku dawnemu pracodawcy. Szczęsny nie ukrywa, że początkowo jego przygoda we Włoszech miała jeden cel: "Byłem zawsze uczciwy wobec AS Romy. Kiedy zdecydowałem się na przeprowadzkę do Włoch, moim jedynym celem był powrót do Arsenalu i wywalczenie sobie miejsca w składzie".

Jednak gdy okazało się, że miejsce w wyjściowej jedenastce Arsene'a Wengera na stałe zajął Petr Cech, Szczęsny musiał podjąć decyzję o ostatecznym rozstaniu z Kanonierami, z którymi przygodę rozpoczął w 2006 roku: "Kiedy dowiedziałem się, że mój plan się nie powiedzie, a jednocześnie okazało się, że mam szansę dołączyć do Juventusu... To była trudna decyzja" - wyznaje 27-letni piłkarz. "Ciężko było zaakceptować, że mój czas w Arsenalu dobiegł końca, ponieważ nigdy nie dopuszczałem do siebie myśli o odejściu. Kibicowałem im jako dzieciak i udało mi się dostać do klubu moich marzeń, ale cóż, życie toczy się dalej. To była właściwy wybór, tak dla mnie, jak i dla obu klubów. Choć jakaś część mnie nie mogła pogodzić się z rozstaniem, inna mówiła zróbmy to i miejmy to już za sobą."

Szczęsny posłuchał tego głosu i podpisał pięcioletni kontrakt, którym przypieczętował transfer o wartości 12,2 milionów euro. Bramkarz nie miał żadnych problemów z zaadaptowaniem się w położonym w pobliżu Turynu kompleksie treningowym w Vinovo. Pytanie o to, dlaczego po dwóch latach w Rzymie zdecydował się pozostać we Włoszech prowadzi do interesującej dyskusji na temat przepaści pomiędzy trenerami w Serie A i w Premier League, szczególnie jeśli chodzi o szkolenie golkiperów: "Wydaje mi się, że mówiąc ogólnie, trenerzy we Włoszech znacznie więcej uwagi poświęcają taktyce, tak już działa ta liga". Szczęsny rozwija tę myśl: "Nieważne, czy chodzi o Luciano Spalettiego w Romie, czy o Maxa Allegriego tutaj - przygotowanie do gry jest zupełnie inne niż to, do którego przyzwyczaiłem się w Anglii. Przez cały tydzień zespół przygotowuje się do konkretnego meczu. W Arsenalu oczywiście przygotowywaliśmy się fizycznie, ale tu dodatkowo oglądasz wideo z analizą danego przeciwnika, a później, po meczu oglądasz je ponownie by przedyskutować, co zadziałało, a co nie".

"Zarówno w Arsenalu, jak i w Romie czy Juve miałem przyjemność pracować ze wspaniałymi trenerami, Jednak szkoła bramkarska we Włoszech jest zupełnie inna niż na Wyspach, znacznie bardziej techniczna, przykłada się tu dużą wagę do szczegółów. To było dla mnie niezwykle istotne - zacząłem grać w Arsenalu w bardzo młodym wieku i wiadomo, ze z czasem zyskałem doświadczenie, które sprawiło, że rozwinąłem się piłkarsko. Jednak mówiąc szczerze, skłamałbym mówiąc, że moja technika poprawiła się w istotny sposób od chwili, gdy zacząłem grać w podstawowej jedenastce Arsenalu aż do momentu, kiedy przeniosłem się do Romy".

"Z kolei przez dwa i pół roku, jakie upłynęły od mojej przeprowadzki do Italii, podniosłem swoje umiejętności znacząco dzięki trenerom i ich sposobowi pracy. Tu nie chodzi tylko o to, byś poprawiał się w trakcie gdy jesteś na boisku. To na codziennych treningach musisz ciężko pracować nad każdym aspektem swojej gry. Bardzo odpowiada mi to podejście."

Szczęsny podkreśla również, jak dobrze współpracuje mu się z innymi golkiperami, zarówno teraz, jak i w poprzednich zespołach: " Często mówi się, że bramkarze to drużyna w drużynie. Ja zawsze miałem świetne relacje z innymi zawodnikami występującymi na tej pozycji. To ważne, bo nikt nie zrozumie umysłowości bramkarza tak dobrze, jak inny bramkarz. Zawsze staramy się wzajemnie wspierać".

Zapytany, czy od zawsze marzył o karierze pomiędzy słupkami, wyznaje: "Hmm... Nie zaczynałem jako bramkarz, ale jakby to ująć... Moja kariera jako strzelca nie trwała długo. To był naprawdę zły miesiąc! Zresztą, mój ojciec był golkiperem, więc zmiana pozycji nie była zaskoczeniem".

Polak chętnie mówi na każdy temat, także gdy pada pytanie, czy prawdą jest jakoby w obu poprzednich klubach został przyłapany na paleniu w szatni. "Nigdy nie zostałem przyłapany" - śmieje się Szczęsny. "W Londynie przyznałem się, gdy zapytano, czy to ja. Z kolei druga historia jest wyssana z palca. W Arsenalu zdarzyło mi się zapalić w szatni i nie usiłowałem tego ukryć, w Romie nigdy do czegoś takiego nie doszło".

Kim chce być po zakończeniu kariery? Choć uwielbia piłkę nożną, chciałby raczej rozwijać pozasportowe zainteresowania i zająć się projektowaniem wnętrz. "Futbol jest częścią mojego życia, ale najważniejsze dla mnie jest cieszyć się życiem. Lubię grać w piłkę, dobrze mi za to płacą i oczywiście rozumiem, jak wielki jest to przywilej. Jednak przede wszystkim staram się żyć tak, by być szczęśliwym. Jeśli nadarzy się okazja bym mógł robić coś, co mnie bawi, zrobię to. Nie cofnę się, chcę żyć jak normalny człowiek".

Nie jest to łatwe wyzwanie zważywszy, że na co dzień przebywa raczej w towarzystwie światowych gwiazd. Wśród swoich nowych kolegów, Szczęsny dostrzegł już zresztą jednego, który ma szansę dołączyć do grona największych nazwisk w historii piłki: "Grałem w zespole, w którym występowali też Thierry Henry, Cesc Fabregas czy Mesut Ozil. Na treningach oznaczało to nieraz wyciąganie piłki z siatki po strzałach naprawdę dobrych graczy. Jednak to Paulo Dybala zrobił na mnie największe wrażenie - ma szczególny talent, może zostać najlepszym piłkarzem na świecie".

Niezależnie od ciągłego kontaktu z gwiazdami, w życiu prywatnym Szczęsny woli towarzystwo osób, których kariera upłynęła z dala od reflektorów. Głośno było o nim, gdy za pomocą Twittera skrytykował Brentford (klub w którym spędził na wypożyczeniu sezon 2009/2010) za zwolnienie Andy'ego Scotta. Szczęsny jest przekonany, że dla piłkarza każde doświadczenie może być okazją by nauczyć się czegoś nowego.

"Jack (Wilshere) przez lata był moim najbliższym przyjacielem, ale jednak to z bramkarzami dogaduję się najlepiej" - podkreśla golkiper. "Bogdan Lobont, którego poznałem w Romie był bardzo interesującą osobą, spędziliśmy dużo czasu rozmawiając o wszystkim, nie tylko o piłce. Tak samo jest tutaj - wiele mogę nauczyć się rozmawiając z Gigim, ale także z Carlo Pinsoglio, który ma doświadczenie z niższych poziomach rozgrywkowych. Nauczyć się czegoś można nie tylko od tych najlepszych, występujących w finałach Ligi Mistrzów. Wysiłek związany z gra w niższych ligach, znany mi zresztą z Brentford, może być równie wartościowy".

Podstawowym powodem dla którego znalazł się w Juventusie nie są jednak rozmowy z Gigim, ale fakt, że po tym sezonie Buffon odchodzi na emeryturę: "Nigdy nie wyobrażałem sobie, że dostanę chociażby szansę na grę przeciw niemu. Wyobraźcie sobie, byłem piętnastoletnim chłopcem, gdy oglądałem jak zdobywa Puchar Świata. To było wręcz nierealistyczne zostać jego kolegą z drużyny" - Szczęsny mówi to wiercąc się w swoim fotelu. "To samo dotyczy Francesco Tottiego w Romie. Ci piłkarze należą do innego pokolenia i dorastałem podziwiając ich, a obecnie mam szansę trenować z nimi codziennie".

Co więcej, wydaje się, że właśnie Szczęsny przejmie miejsce w bramce Juventusu po jego kapitanie i niekwestionowanym Numerze 1. "Jeszcze lepiej!" - śmieje się Polak. Po czym dodaje: "Najlepsze w mojej sytuacji jest to, że mam obecnie okazję popracować razem z nim. Zastąpienie Buffona to niełatwe zadanie. Nigdy nie będziesz lepszy od niego, więc cieszę się, że mam teraz rok by być koło niego i uczyć się, wchłaniać wiedzę, którą może mi przekazać. Są miliony bramkarzy, którzy daliby wiele za taką możliwość. Rozmowa z nim i zrozumienie, co czyni go wielkim uczy pokory. Poziom, jaki utrzymuje w wieku niemal czterdziestu lat jest niewiarygodny".

"Obserwując go z bliska wiedziałem, że jest dobry, ale nie miałem pojęcia, że aż tak. Teraz mam możliwość obserwowania go na treningu, widzę jaką postacią jest w szatni drużyny, jakim jest liderem. Podziwiam szacunek, jakim darzą go koledzy z zespołu, fani, ludzie na całym świecie. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim". Po tym wyznaniu Szczęsny zmienia ton głosu i kibic w jednej chwili ustępuje miejsca osobie świadomej, co może pomóc mu w trudnym wyzwaniu zastąpienia tak uwielbianego zawodnika: "Mam już doświadczenie w tej lidze. Mówię po włosku, a komunikacja to dla bramkarza podstawa. Dwa lata w Romie były świetnym przygotowaniem, przejście tu bezpośrednio z Arsenalu byłoby znacznie trudniejsze".

Wszystko to jest zapewne prawdą, jednak najważniejsza wskazówka, iż Szczęsny szykuje się do roli następcy Buffona nie pojawia się w rozmowie o Juve, lecz o zbliżających się wielkimi krokami mistrzostwach świata. Bycie drugim bramkarzem w klubie trudno uznać za idealne przygotowanie do turnieju, który odbędzie sie tuż po zakończeniu sezonu ligowego. Były gracz Arsenalu przyznaje, że choć przedyskutował sprawę z selekcjonerem, to nie o reprezentacji myślał podejmując decyzję o swojej przyszłości.

"Rozmawiałem z Adamem Nawałką i rozumiem, że transfer do Juventusu może zmniejszyć moje szanse na grę na mundialu, jednak nie mogłem podjąć tej decyzji bazując na przypuszczeniach, co może zdarzyć się w ciągu jednego miesiąca latem przyszłego roku. Musiałem być uczciwy względem siebie i pomyśleć raczej o następnych dziesięciu latach mojej kariery. Jestem pewien, że podjąłem właściwą decyzję i myślę, że uda mi się rozegrać wystarczająco wiele spotkań, by i tak pojechać na mistrzostwa świata. Aby występować w Juventusie trzeba spełniać określone standardy. Jeśli jesteś wystarczająco dobry dla Juve, jesteś wystarczająco dobry, by grać na mundialu".

"Gdybym patrzył jedynie na rok 2018, zapewne wybrałbym mniejszy klub, w którym miałbym zagwarantowane miejsce w pierwszym składzie. Tylko że ja nie chcę zmieniać klubu co dwa-trzy lata. Lubię mieć emocjonalny związek z zespołem, dla którego gram. Z tego powodu zdecydowałem się na opcję, która była najlepsza z punktu widzenia mojej kariery i jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nie mam zamiaru w najbliższych latach zmieniać klubu. W tej chwili jestem w Turynie od trzech miesięcy i już okazał się to dobry wybór".

Wygląda na to, że choć zajęło mu to nieco czasu, Wojciech Szczęsny podjął decyzję, która ukształtuje całą jego dalszą karierę.


Autor: Adam Digby
Tłumaczenie: dhoine
Źródło: The Independent, 16.10.2017

Pluto | 17.10.2017 | 21:54:51
Obawiam się tylko, że przy oakzji któreś z szans jakie dostanie w tym sezonie zawali bramkę jak mu się to czesto zdarzało i przez ten pryzmat będzie już postrzegany. Klauzula Donnarummy dotyczy wyjątkowo także Włoch i nie jest to przypadek.

Jarutis | 18.10.2017 | 11:53:34
Juve powinno się dogadać z jakimś klubem z poza Włoch, że zabuli za Donnarumme zawodnik pójdzie do np takiej Legii i z Legii sprzedaż do Juve czy tam wypożyczenie z odkupem, a w zamian dla takiego zespolu oddac jakiegoś słabiaka od nas jako podziekowanie

JuvePerSempre | 18.10.2017 | 14:15:44
@Jarutis

Toś wymyślił....


Jarutis | 18.10.2017 | 14:35:28
co ci sie nie podoba?

Gelek | 19.10.2017 | 10:14:03
Donnaruma na ten moment to może bidon nosić za Wojtkiem. Ale zawistne polaczki są złe że Polak jest tak dobry... Podobbie jeat z Robertem z ktorym o mianonajlepszej 9 może równać się jedynie gryzoń Suarez, ale polaczki i tak będą mówić ze Lewy jest słaby. To samo z Piszczkiem. Dac go do Juve i cała liga włoska nie ma startu do niego ale nie bo przeciez to Polak a Polacy są słabi. Hehe
Nawiasem mówiąc co do Gigio mam dziwne wrażenie ze jest to powiazane z Bonuccim i że jednak u nas wyladuje. :/


dariooooo | 19.10.2017 | 12:09:47
Tez uważam, że Wojtek zjada Donnarume na śniadanie. Ma doświadczenie i przede wszystkim bardzo dojrzał do takiego klubu jak Juve. Jego spokój, pokora i nastawienie dają mega przewagę dlatego myślę, że Wojtek będzie od przyszłego sezonu numerem 1 na długie lata 😁 powodzenia

putout | 23.10.2017 | 10:31:05
@Jarutis to w ogóle legalne? bo myśle że jakby tak było to duża część lokalnych klauzul byłaby obchodzona właśnie w taki sposó


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2017 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone