index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
23.01.2018 20:16:22 | komentarzy: 8 | czytano: 2076 razy

Uczeń przerasta mistrza

Piłka Nożna

11 do 10 - taki wynik na korzyść Wojciecha Szczęsnego w pojedynku z Gianluigim Buffonem na liczbę meczów w Serie A to największa niespodzianka w Juventusie w tym sezonie.

De facto ciągle jest remis, ale już parę dni temu sztab medyczny wydał komunikat, że weteran nie wyleczy się do poniedziałkowego meczu z Genoą, w związku z czym Massimiliano Allegri nie ma wyboru. Po raz jedenasty w lidze, a czternasty w sezonie postawi w bramce na Polaka. I żaden problem, czytaj ból głowy. "Juventus dokonał już dobrego wyboru, Szczęsny to następca Gigiego" - powtarza trener. Jego obowiązkiem jest dawać wsparcie i pełne zaufanie podopiecznemu, zadaniem dziennikarzy szukać dziury w całym, a Buffona dbać o ogólny interes włoskiego futbolu. Wokół Polaka ścierają się i ścierać będą interesy trzech różnych obozów. Zacznijmy od ostatniego.

Buffon ze Szczęsnym żyje dobrze, o czym wszyscy wiedzą. Zresztą ze Szczęsnym raczej nie da się żyć źle. Pozytywnie nastawiony do świata, kontaktowy, błyskotliwy, skłonny do żartów, wyzbył się pychy, która go cechowała i którą zniechęcał do siebie kolegów. Albo z wiekiem po prostu bardziej mu pasuje pewnego rodzaju zachowanie. Dlatego Buffon, udzielając wywiadu, w którym namaszczał na przyszłego bramkarza Juventusu Gianluigiego Donnarummę, nie wyraził jednocześnie wotum nieufności wobec kolegi z drużyny. Bardziej występował w obronie dobra narodowego, jakim jest Donnarumma. Włochy nie mogą sobie pozwolić na zgubienie i zatracenie takiego brylantu, a nigdzie o niego lepiej nie zadbają niż w Turynie. I to miał do przekazania Numero Uno. Jednocześnie doskonale zdawał sobie sprawę, że aktualnie znacznie mocniejsza i pewniejsza jest pozycja jego następcy w Juventusie niż w reprezentacji. To gotowy produkt jakości Q, tam tylko materiał wysokiej klasy. Przy okazji wyszedł naprzeciw społecznemu oczekiwaniu promowania tego, co made in Italy. Bo właśnie w tym zakresie ostatni bastion w postaci Juventusu chyli się ku upadkowi. Jeszcze za czasów trenera Antonio Conte miejscowi stali w wyraźnej przewadze nad cudzoziemcami. Teraz Włochów często da się odliczyć do jednego, a dobrze jest, jeśli do dwóch.

Dywagacje transferowe rozgrzewają klawiatury laptopów nie gorzej niż spektakularne zwycięstwa. Włoscy dziennikarze uwielbiają puszczać plotki, snuć domysły i rzucać cień niepewności na każdego. Pozycją naszego bramkarza też z upodobaniem potrząsają. Stąd powracający jak bumerang i wlatujący akurat w otwarte okienka transferowe wątek Donnarummy (najpierw było o tym głośno w sierpniu, w styczniu temat odżył), który jednak sam Szczęsny skutecznie studzi. Nie musi nic na ten temat mówić, wdawać się w polemikę, doskonale rozumiejąc, że taka reakcja przyniosłaby skutek odwrotny od zamierzonego. Wystarczy, że broni tak, jak broni.

Jak zdarzył mu się błąd (przy ustawieniu muru z Benevento), to w meczu, który Juventus wygrałby nawet bez bramkarza. Jak drużyna naprawdę potrzebowała jego pomocy, to nigdy jej nie odmówił. W ostatnim meczu grupowym, a swoim pierwszym w Lidze Mistrzów, na medal spisał się w Pireusie, z Romą zatrzymał Stephana El Shaarawy'ego i - co najważniejsze - w ostatniej akcji meczu Patrika Schicka, z Cagliari przy stanie 0:0 obronił główkę Leonardo Pavolettiego i zbił na słupek strzał Diego Fariasa. I w każdym z wymienionych i niewymienionych meczów zagrywał nogami z taką swobodą i dokładnością, że Giorgio Chiellini powinien się zarumienić.

Przychodząc do Juventusu, wiedział, z jakim ryzykiem to się będzie wiązało. Za cierpliwość okazaną w tym sezonie Juventus miał mu oddać z nawiązką w następnym. Tymczasem ryzyko, szybciej niż zakładał, się opłaciło - nie podąża daleko za Buffonem, ale idzie z nim ramię w ramię. Po 20 kolejkach ich statystyki są prawie lustrzanymi odbiciami: po 10 meczów na koncie, Włoch ze średnią puszczonych goli na mecz 0,5 i not 6,45, Polak odpowiednio - 0,6 i 6,20. Nieco większe różnice dotyczą wykonanych parad i procentu obronionych strzałów, które wskazują, że bardziej zapracowanym bramkarzem jest Buffon.

Szyku Wojtkowi zadaje też żona. Nie uszła uwadze włoskich mediów płyta wydana przez Marinę Łuczenko, a przede wszystkim fakt, że jedną z piosenek napisał bramkarz. Palce służą mu do chwytania piłki, grania na pianinie i pisania. Gdzie można znaleźć drugiego takiego oryginała? Dlatego nawet najwięksi transferowi plotkarze pogodzili się z myślą, że Buffon ma już następcę i nie potrzebuje innego. Żeby jednak nie było głuchej ciszy, należało zająć się poszukiwaniem następcy dla następcy. I z gazet wylała się następna fala bramkarzy: od Federico Marchettiego, przez Antonio Mirante i Nikolę Lealego, po Aleksa Mereta. Szczęsnego pewnie to nie wzrusza. On robi swoje. On ma kontrakt do 2021 roku i do tego czasu łatwo miejsca nikomu nie odda.


Autor: Tomasz Lipiński
Źródło: Piłka Nożna 3/2018*
*Artykuł ukazał się przed rozegraniem meczu Juventus - Genoa

putout | 23.01.2018 | 22:55:03
"11 do 10 - taki wynik na korzyść Wojciecha Szczęsnego w pojedynku z Gianluigim Buffonem na liczbę meczów w Serie A to największa niespodzianka w Juventusie w tym sezonie."
tytuł troche baitowy żeby nie powiedizeć głupi. jeśli ktoś nie zna sytuacji w Juventusie (a przecież tekst był opublikowany na łamach Piłki Nożnej) to może pomyśleć ze Szczesney wygrywa rywalizacje z Buffonem. a przecież Gigi z powodu kontuzji nie gra. oczywiście Polak grałby coś nawet przy zdrowiu Gigiego ale mimo wszystko na pewno nie grałby aż tyle.


Świrek | 24.01.2018 | 0:25:34
Głupie to i napisane niczym dla jakiegoś Tvnu czy Faktu .....

Samael | 24.01.2018 | 8:13:09
Tak sobie teraz pomyślałem, że od tej fatalnej kontuzji kiedy trzeba było na szybko prosić Milan żeby nam Abbiatiego wypożyczyli to Buffon prawie w ogóle nie był kontuzjowany! :O

ewerthon | 24.01.2018 | 9:17:13
@Samael - doznał kontuzji na MŚ w 2010 roku po której chyba rok do siebie dochodził. Wrócił oczywiście wcześniej, ale straszne babole walił.

Samael | 24.01.2018 | 10:07:25
@ ewerthon | 24.01.2018 | 9:17:13

Racja! Od tego czasu przez 7 sezonów, opuścił z powodu kontuzji 6 meczów, a tylko w tym już 9... Super GIGI! :D


rakson85 | 24.01.2018 | 10:29:41
fajnie, że Wojtek dobrze się czuje w Turynie i coraz lepiej spisuje się na boisku, jednak pewnie jak większości Nam brakować Mi będzie w bramce Naszego Mistrza .... jednak takie jest życie i to naturalna wymiana ... myślę, że jestem ogromnym szczęściarzem, że mogłem oglądać Buffona w bramce ... że Jego kariera przypadła na ten właśnie okres Mojego życia
dziękuje GIGI

Forza Juve !!!


grzwys | 24.01.2018 | 17:59:45
Świrek
Chyba musimy piwo wypić... chciałem napisać że takie samo wrażenie odniosłem, i aż się wróciłem do tematu z wywiadem Allegriego, sprawdzić czy to nie ten sam nick :P


mmm | 26.01.2018 | 20:09:05
Jestem ciekaw jaki wpływ na jego dyspozycję miałaby nieobecność Buffona w szatni. Czy brak konkurenta z absolutnego topu, nie sprawi, że poczuje się aż nazbyt pewnie.


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2018 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone