index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland

MŚ Rosja 2018
Forum
Terminarz
Klasyfikacja


Juventus
Drużyna
Mercato 2018/19
Mercato 2017/18
Piłkarz sezonu
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
14.03.2018 8:46:08 | komentarzy: 5 | czytano: 2607 razy

Bohater piosenki

Piłka Nożna

Cichym bohaterem Tottenhamu, który akurat w Turynie narobił wielkiego rumoru, był Mousa Dembele. W rewanżu na Wembley tego samego w Juventusie oczekują od Blaise'a Matuidiego, wielkiego nieobecnego w pierwszym meczu*.

Francuz znalazł się pod troskliwą opieką klubowych lekarzy 4 lutego po meczu z Sassuolo. Pierwsze oględziny i rezonans magnetyczny bolącego mięśnia nie wykazały niczego poważnego, ale skazywały na odpoczynek przez resztę miesiąca. Massimiliano Allegri miał ból głowy, kim zastąpić niezastąpionego, bo na taką opinię w krótkim czasie zasłużył Blaise Matuidi.

Wytrąceni z równowagi

Do momentu kontuzji był drugim najbardziej zapracowanym piłkarzem Juventusu Turyn. Wprawdzie dłuższy przebieg miał Gonzalo Higuain, ale większy już na pewno nie. Nikt w końcu nie biegał więcej od Matuidiego. Allegri nazwał go włóczykijem, który nigdy się nie zatrzymuje i wędruje w każdy zakątek boiska. Dzięki niemu udało się ubrać Starą Damę w szaty 1-4-3-3, które nosiła z coraz większym wdziękiem. Przed rozgromieniem 7:0 Sassuolo wygrała dziewięć kolejnych meczów rozłożonych między Serie A a Puchar Włoch. Straciła w nich tylko jednego gola. Wkład w te liczby Francuza, który odpoczywał tylko z Chievo, był niepodważalny.

Jego wartość tkwiła także w tym, co robił i jak grał Sami Khedira. Wszyscy w Turynie znają potencjał, ale i ograniczenia Niemca, który nie jest już tak mobilny jak dawniej. Kiedy tylko pozwoli mu się na większą swobodę w ofensywie, to odpłaci z nawiązką. I właśnie biegający za dwóch i łatający wszystkie dziury Francuz otwierał przed kolegą z formacji takie możliwości. W spotkaniu z Tottenhamem Khedira musiał wrócić do wykonywania czarnej roboty i nie skończyło się to dobrze ani dla niego, ani dla drużyny.

Dziennikarze snuli hipotezy i przerzucali się pomysłami, kim należało zastąpić Matuidiego ze Spursami. Nie nieobecność Paulo Dybali czy Juana Cuadrado, ale to był temat i problem numer 1. Wielu zwolenników miała opcja z Rodrigo Bentancurem, też lewonożnym, też o wydolności maratończyka, ale z o wiele mniejszym doświadczeniem. Pewne fizyczne podobieństwa wskazywały na przesunięcie wyżej Kwadwo Asamoaha. Serce podpowiadało kandydaturę Claudio Marchisio, który jednak po wyleczeniu kontuzji nie jest sobą, a za zasługi nikt miejsca w składzie nie daje. Jeszcze w rękawie trenera krył się Stefano Sturaro, którym kiedyś Allegri niespodziewanie zagrał z Realem Madryt i wygrał. 13 lutego też zaskoczył i zmienił ustawienie, wystawiając w środku pola Douglasa Costę, którego pierwszym zadaniem po stracie piłki było pressowanie Dembele.

Jeśli przyjrzymy się statystykom po pierwszym meczu: liczbie kontaktów z piłką Belga, liczbie udanych dryblingów i podań, to Brazylijczyk oblał egzamin (niewiele pomagał mu Khedira). Natomiast swój wigor odzyskiwał, kiedy zajmował ulubioną pozycję skrzydłowego. W takiej roli sprzedał się najlepiej, na przykład wypracował rzut karny. Powrót Matuidiego, który nastąpił ostatniego dnia lutego, zatem nieco wcześniej niż pierwotnie zakładano, miał dać drużynie równowagę i porządek.

Też czternastka

O takich jak on we Włoszech mówi się mediano. Docenia się ich tam bardziej niż gdzie indziej. Wszędzie przecież, jeśli już pisze się wiersze i śpiewa piosenki o gwiazdach, wyborowych strzelcach, mistrzach dryblingu. W Italii klasykiem znanym przez wszystkich napisanym i wykonywanym przez popularnego Ligabue, jest utwór "Ina vita da mediano". To hołd tym, którzy pracują głównie płucami, których natura nie obdarzyła wielkim piłkarskim talentem, ale mają talent do pracy i umieją poświęcić się dla innych i drużyny i na których za często niedoceniany trud czasami czeka niespodziewana nagroda, jaką dla Gabriele Orialego było mistrzostwo świata w 1982 roku. Przypadek Matuidiego wpisywałby się w ten tekst, ale oczywiście po uwzględnieniu kilku poprawek. Takich na miarę XXI wieku, który dyskwalifikuje jednowymiarowość. Na pewno nie jest tylko maratończykiem i nie ma kwadratowych stóp. Jego piłkarskiemu wyszkoleniu i technice niczego nie można zarzucić. Pod tym względem bije na głowę chociażby Grzegorza Krychowiaka, który w Paryżu rościł sobie prawa do miejsca zajmowanego wtedy przez 30-letniego Francuza. I nasz reprezentant został w tym pojedynku znokautowany.

Nagród w swojej karierze też uzbierał cały worek, do którego wpakował 16 najcenniejszych francuskich trofeów. Teraz czeka na pierwsze, drugie i wiele kolejnych w Italii. Po to przyszedł. Dlatego kosztował 20 milionów euro, do których trzeba będzie dorzucić jeszcze 10, żeby ruszyć ścieżką wydeptaną przez Didiera Deschamps'a. To był dopiero charyzmatyczny wojownik. On też idealnie odpowiadał klubowej filozofii: gra nie musi być piękna, ważne, żeby mecz był wygrany, a do tego w takim samym stopniu trzeba wielkich piłkarzy, jak i mocnych charakterów. Deschamps w swojej kategorii i swoich czasach reprezentowal jedno i drugie. Ubrany w biało-czarne pasy i z numerem 14 na plecach wygrał praktycznie wszystko, w sumie dziewięć pucharów, w tym Ligę Mistrzów. Matuidi świadomie wybrał ten sam numer.

Za nim wielka postać, przed nim Wembley. Włosi aż tak mocnych i jednostronnych jak my wspomnień z tym stadionem nie mają. Raczej rozkładają się one na kilka akcentów. W piłce klubowej na cztery. Tam odbył się finał Pucharu Mistrzów w 1963 roku, w którym Milan dwoma golami Jose Altafiniego odpowiedział na trafienie Eusebio i pokonał Benficę Lizbona. Trzydzieści lat później Parma dowodzona przez Nevio Scalę zgarnęła Puchar Zdobywców Pucharów, pokonując 3:1 Royal Antwerpia. Ze spuszczonymi głowami murawę legendarnego stadionu w 1992 roku opuszczali piłkarze Sampdorii po pierwszym w historii finale Ligi Mistrzów, o czym zdecydował rzut wolny wykonany w dogrywce przez Ronalda Koemana z Barcelony. Ostatni raz przedstawiciel Serie A zawitał na Wembley w sezonie 1999/2000. W fazie grupowej Champions League Fiorentina postawiła się Arsenalowi, a Kanonierów jednym strzałem powalił Gabriel Batistuta.

Gonzalo Higuaina i Paulo Dybalę śmiało można porównać do Bati-gola i Enrico Chiesy, a Matuidiego zestawić z Angelo Di Livio. W środę sprawdzimy, czy wynik też będzie można porównać.*

*artykuł powstał przed rewanżowym spotkaniem z Tottenhamem - przyp. redakcji


Autor: Tomasz Lipiński
Źródło: Piłka Nożna 10/2018

putout | 14.03.2018 | 9:43:52
tytan odciążający w defensywie reszte składu. dla każdego fana Calcio było wiadome że Matuidi może okazać się strzałem w 10tkę. i się oczywiście potwierdziło. a tyle było płaczu i lamentu że "stary i przereklamowany bo w PSG nie miał przeciwko komu grać słabo". "odpad z PSG" xD chociaż uczciwie trzeba przyznać ze jednak więcej było mądrych i głupich i przynajmniej na jp.com raczej sie cieszono z tego ruchu.

Forza Matuidi.


LimaK | 14.03.2018 | 11:24:49
Żałuję tylko, że przyszedł do Juve tak późno :/
Świetny piłkarz :)


rakson85 | 14.03.2018 | 15:05:56
zdecydowanie Nasze wzmocnienie ... dobry ruch transferowy, który systematycznie się spłaca ....

maditi | 14.03.2018 | 19:52:15
Tego transferu zazdroscili nam inne wielkie kluby,ten transfer byl uwazany za kolejny majstersztyk Marrotty, a cena tego transferu to jest na plucie wszytstkim pazernym,zdegenerowanym przez piNIONDZ dyrektorkom,menagerom i w ogole calemu zepsutemu srodowisku! Patrzac na realia to ten transfer juz sie splacil! Pogba poszedl za grube siano,nic nie gra w United,chodzi po boisku i zmienia fryz codziennie..A My za tą rozkapryszona gwiazdeczke mamy genialnego killera Igle i efektywniejszego Matuidiego..Nasz zarząd to potwory biznesu!

maditi | 14.03.2018 | 19:52:37
naplucie*


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2018 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone