index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
28.05.2018 21:05:17 | komentarzy: 8 | czytano: 2232 razy

Allegri - trener uzależniony od zwycięstw
Kiedyś uciekł sprzed ołtarza, teraz kolekcjonuje trofea

W dojściu na trenerski szczyt nie przeszkodziły mu problemy i skandale. W Turynie stworzył jedną z najlepszych drużyn w historii Juventusu.

"Piłkarz ucieka sprzed ołtarza w ostatniej chwili" - to tytuł jednego z artykułów z 30 czerwca 1992 roku w Corriere della Sera, największej włoskiej gazety codziennej.

25-letni wówczas pomocnik drugoligowej Pescary Massimiliano Allegri jest głównym bohaterem historii, która wywołuje niemały skandal.

W poranek dwa dni przed ślubem, w dość osobliwych okolicznościach - bo w windzie - przekazuje swojej wieloletniej partnerce życiowej Erice, że zmienia zdanie i nie chce z nią spędzać reszty życia. Kupiony za 10 mln lirów pierścionek należy zwrócić, ceremonię w zabytkowym kościele odwołać, poinformować gości i co najważniejsze wytłumaczyć się z tego zwrotu akcji rodzinie, która jest zszokowana woltą nieodpowiedzialnego chłopaka.

26 lat później o kolejnych związkach i nowych kobietach w życiu Allegriego nie pisze się już w małym tekście na 17. stronie, ale fotografie z modelkami i aktorkami pojawiają się na okładkach najbardziej poczytnych włoskich tabloidów. Z poukładaniem życia prywatnego miał przez wiele lat spory problem. Zupełnie inaczej radził sobie z układaniem planu na najbliższy mecz. Powtarzając niezmiennie: "Spektakl odbywa się w cyrku, w meczu liczy się tylko wynik". W wieku pięćdziesięciu jeden lat stał się jednym z najbardziej utytułowanych trenerów w historii calcio. A jego Juventus zyskał miano najbardziej cynicznej drużyny w dziejach Serie A.

Najważniejszy mentor

Słoneczna Toskania to nie tylko region najczęściej wybierany i uwielbiany przez turystów. To także jedno z fundamentalnych miejsc dla włoskiej piłki, bo właśnie z Florencji i okolicznych miejscowości pochodzi nadliczbowa grupa trenerów, których możemy umieścić w elicie szkoleniowców z Półwyspu Apenińskiego. By tylko wymienić najważniejszych: Marcello Lippi, Maurizio Sarri, Luciano Spalletti. Do tej grupy dołączył w ostatnich latach Massimiliano Allegri, urodzony w 1967 roku w nadmorskim Livorno.

Miejsce pochodzenia sprawia, że w życie wchodził z szczególnymi cechami charakteru, które ukształtowały go jako człowieka, piłkarza, a później trenera. "W szkole byłem słaby. Chciałem być dyrektorem, a nie uczniem. Jako młody chłopak bardzo lubiłem się opieprzać. My w Livorno jesteśmy tacy. I w sumie nadal to lubię. Nie możesz po prostu ciągle żyć pracą. Kiedy słyszę, jak ludzie mówią, że musisz pracować 24 godziny na dobę, myślę: wtedy rozpływa ci się mózg i łamiesz sobie głowę" - mówił przed laty obecny trener Starej Damy. Wyznanie trochę kłóci się z wykreowanym obliczem taktycznego maniaka, który do perfekcji potrafi pracować nad jednym szczegółem w taktyce drużyny.

Wielkiej kariery piłkarskiej nie zrobił, choć gdy się wczytamy we włoskie archiwa, możemy dostrzec piłkarza, którego szanowano za drybling, udane zwody i mądrość w grze. Jego mentorem staje się Giovanni Galeone, który u następnych pracodawców będzie wymuszał transfery Allegriego i ciągnął go za sobą. Duet przemierza m.in. Pescarę, Perugię czy Neapol. "Intuicja i uderzenie geniuszu. Allegri miał to, kiedy grał i ma to teraz. Wiedziałem, że zostanie świetnym trenerem" - mówił Galeone. To on go mocno namawiał, by poszedł do akademii trenerskiej w Coverciano. Zdaje egzamin w 2005 roku, a pracę pisze pt: "Charakterystyka pomocników w ustawieniu z trzema piłkarzami w środku pola".

Korupcyjny epizod

Zagrał 60 spotkań w Serie A, częściej występując w drużynach z drugiej i trzeciej ligi. Można go określić solidnym ligowcem. Pod koniec kariery piłkarskiej jego nazwisko pojawia się w mediach znów za sprawą afery. Tym razem nie obyczajowej, a o podłożu korupcyjnym. W 2001 roku (praktycznie ostatnim jego kariery piłkarskiej) zostaje oskarżony o ustawienie meczu Atalanta - Pistoiese.

Odnotowano podejrzanie zbyt wiele zakładów u bukmacherów na prowadzenie Atalanty do przerwy i późniejszy remis. Jednym z piątki oskarżonych został właśnie Allegri, na którego niekorzyść działała też jego znana skłonność do hazardu. "Tak, lubię ustawiać, ale tylko wyścigi konne" - bronił się. Początkowo został zdyskwalifikowany na rok, później w apelacji ostatecznie oczyszczono go z zarzutów. Epilog tej historii miał miejsce jednak dziesięć lat później, gdy Cristiano Doni w wywiadzie dla La Gazzetta dello Sport ze skruchą przyznał, że wówczas doszło do ustawienia spotkania, ale nie rzucił oskarżenia na żadnego z ówcześnie grających piłkarzy.

Sensacyjne zeznania Doniego nie wstrząsnęły opinią publiczną, ani nie zachwiały renomą Allegriego. Po pracy odpowiednio w: Aglianese, SPAL, Grosseto, Lecco, Sassuolo i Cagliari zostaje następcą Leonardo, któremu nie powidło się przejęcie schedy po Carlo Ancelottim w Milanie. Decyzja wywołuje niemałe poruszenie w środowisku piłkarskim, bo oczekiwano, że pracę otrzyma menedżer z najwyższej światowej półki, a nie jedynie wyróżniający się trener, który może pochwalić się wyłącznie wygraniem trzeciej ligi z Sassuolo.

Nieczuły Silvio

W Mediolanie radził sobie ze zmiennym szczęściem, ale nie pomagała mu sytuacja wewnętrzna. To on styka się w Milanie po raz pierwszy z uwarunkowaniami i problemami, które będą trawić ten klub przez najbliższe lata. Coraz częściej pieniądze wydawano na zawodników z pięknym CV, ale jednocześnie będącymi bliżej zakończenia kariery.

Silvio Berlusconi, skupiony na tuszowaniu kolejnych politycznych skandali i potyczkach sądowych, nie radzi sobie również z kryzysem finansowym, który dociera do Italii w 2008 roku i głęboko dotyka wszystkie gałęzie gospodarki kraju. Allegri zdobywa jednak mistrzostwo (ostatnie dla Milanu), ale efektem późniejszych coraz słabszych wyników jest dymisja i lekceważące słowa Berlusconiego: "On nie rozumie nic z piłki nożnej".

Trenerem Juventusu zostaje trochę z przypadku w 2014 roku. Dyrektorzy Starej Damy wydawali się być nieprzygotowani na kolejną emocjonalną woltę Antonio Conte, który domagał się wielkich transferów, dając do zrozumienia, że z tym składem niczego się nie da wygrać w Europie. Szansę powierzają Massimiliano Allegriemu. Z transferami pokroju Alvaro Moraty i Patrice'a Evry udaje się jednak już w pierwszym sezonie awansować do finału Ligi Mistrzów, na który Juventus oczekiwał dwanaście lat. Później do finału Champions League dociera jeszcze w 2017. "Kiedy trafiłem do Juve, normalnym było, że był opór. Odszedł wielki trener i przybył rywal z poprzednich lat" - wspominał Allegri.

Walka z krytykami

Juventus od 2012 roku dominował w Italii, ale dzięki nowemu impulsowi na ławce znów po latach powrócił do europejskiej czołówki. "Kontrowersje wokół Allegriego wzmocniły środowisko. Ten zespół wydawał się potrzebować takiego trenera jak on, który dobrze radziłby sobie w Europie. Conte wykonał niezwykłą pracę, ale nawet ten cykl się skończył" - mówił Alessio Tacchinardi, były piłkarz Juventusu.

Bianconeri za jego kadencji charakteryzowali się skrupulatnością w bronieniu wyników. To nie był szaleńczy styl Antonio Conte, gdy Juventus wygrywał wysoko, dlatego Allegri co raz musi mierzyć się z krytykami. Najczęściej w pierwszej fazie sezonu Stara Dama notuje słabsze wyniki. W rozgrywkach 2015/16 wszyscy wieszczyli, że już nie mają szans na zdobycie scudetto, a później odpalili rakietę z serią 24 zwycięstw z rzędu. Era potężnego Juventusu trwa w najlepsze i nie widać przesłanek, by miała się zakończyć. Serii siedmiu zwycięstw w lidze próżno szukać w historii Serie A.

"Graliśmy z Borussią Dortmund w 1/8 finału Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu wygraliśmy 2:1 i przygotowywaliśmy się do rewanżu w Niemczech. Co nam powiedział Massimiliano Allegri? "Bądźcie spokojni, to będzie jak mecz towarzyski". Byłem zupełnie zaskoczony. Potem pokazał nam jednak film, na którym wskazywał słabości niemieckiej obrony i miejsca, gdzie musimy zaatakować. I wiecie co? Wszystko stało się, tak jak było na tym filmie. Wygraliśmy 3:0. Od tamtego momentu zawsze mam wielki szacunek dla Allegriego. I przed każdym meczem w Lidze Mistrzów pytałem go: Mister, co tam mamy dzisiaj w menu? Czekałem tylko na jego intuicję". Ta historia Patrice'a Evry z 2015 roku doskonale opowiada o charakterze i umiejętnościach taktycznych trenera Juventusu. To on przecież jest ostatnim, który umiał w Lidze Mistrzów w fazie pucharowej wyeliminować Real Madryt. Ma znakomity zmysł, by trafić do piłkarzy po przejściach. Wspomniany Evra, Carlos Tevez, czy Mario Mandžukić są tego najlepszymi dowodami.

"Widzę w nim trochę siebie. Przybył do Juventusu mniej więcej w moim wieku. Ma tę samą konkretność i chęć modernizowania zespołu. To są punkty wspólne. Widać u niego inteligencję. Nie zniszczył zbudowanych podstaw. Następnie mając odmienne pomysły stopniowo przekazywał swoją tożsamość drużynie" - komplementował go Marcello Lippi. Jaka będzie przyszłość Allegriego? Na razie sam zainteresowany nie chce jej zdradzić. Sprawdzenie się poza Półwyspem Apenińskim jednak wyraźnie go pociąga. Potrzebuje do pracy nowych bodźców, a w Italii właśnie jest w trakcie odbierania czwartego z rzędu dubletu ze Starą Damą. Nieprzypadkowo allegria po włosku oznacza radość.

W tym sezonie Juventus również odrobił dużą stratę w tabeli, ale głosy przeciwników wciąż nie słabną. Zespół Allegriego doskonale umie wykorzystać ospałość rywali i w kilka minut zadecydować o wyniku spotkania, często kosztem efektownej gry. "Nie wiem, co to znaczy grać dobrze, czy źle. Może po prostu tego nie rozumiem. Na samym końcu liczą się tylko wyniki. W złocie będzie napisane nazwisko zwycięzcy". Logiki w wywodzie nie można mu odmówić. W niedzielę zaczęto grawerować piąty medal z jego nazwiskiem w najcenniejszym z kruszców.


Autor: Dominik Mucha
Źródło: Przegląd Sportowy

Świrek | 28.05.2018 | 22:01:56
Uwielbiam gościa !

LimaK | 28.05.2018 | 22:25:09
Jeszcze tylko upragniony triumf w LM z Juve poproszę ;)

macedonski | 28.05.2018 | 22:26:45
Hehe, nie wiedziałem, że z Maxa był taki numer;D

putout | 28.05.2018 | 23:17:48
"Bianconeri za jego kadencji charakteryzowali się skrupulatnością w bronieniu wyników. To nie był szaleńczy styl Antonio Conte, gdy Juventus wygrywał wysoko"
mit powtarzany 1000 razy nie staje się prawdą. statystyki mówią jasno: Juventus Allegrego strzela więcej bramek w przeliczeniu na mecz (1.85 vs 1.93) względem Contego oraz traci więcej (0.67 vs 0.71). średnio w ich meczach padało odpowiednio 1.18 oraz 1.23 bramki. także w rzeczywistośic jest zupełnie inaczej niż zostało przedstawione w artykule


Nihlo | 29.05.2018 | 9:19:01
Też mnie zdziwiło to "wygrywanie wysoko" u Conte, bo nie pamiętam żadnego trenera, który skłoniłby Juventus do takiej gry. Ciekawe skąd pan Mucha zaczerpnął te informacje?
A przeglądając jego bio trafiłem na ciekawą zajawkę: https://sport.onet.pl/pilka-nozna/liga-wloska/vincenzo-iaquinta-ma-klopoty-moze-trafic-do-wiezienia/smh6bm3


Maly | 29.05.2018 | 11:11:56
Silvio podsumował go jednym zdaniem "On nie rozumie nic z piłki nożnej" a Maksio to potwierdził "Nie wiem, co to znaczy grać dobrze, czy źle." ;)

a tak poważniej to cytat Lippiego pochodzi z pierwszego sezonu gdy graliśmy dobrze i ładniej niż wcześniej, teraz "Nie zniszczył zbudowanych podstaw" kompletnie straciło na aktualności bo wszystko zostało zniszczone

śmieszy mnie też zawsze ta wypowiedź Evry ;) graliśmy z gównianym zespołem, z gównianą obroną, który bronił się przed spadkiem a można by wywnioskować, że Maks znalazł luki w jakiejś super obronie i rozpracował ich chociażby tak jak Real nas w Cardiff o czym mówił Benzema... szkoda, że nie potrafi wymyślić by oddać celny strzał na bramkę w meczu na swoim stadionie


Pluto | 29.05.2018 | 12:55:30
Berlusconi - Allegri 5:0.

"On nie rozumie nic z piłki nożnej".


mate521 | 6.06.2018 | 18:05:15
uzależniony od zwycięstw? chyba w LM...


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2018 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone