index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
21.10.2018 15:11:52 | komentarzy: 2 | czytano: 1191 razy

Wszystkie oczy na niego

Futbol się zmienia, a wraz z nim także kibicowanie. Zdarza się, że fani nie śledzą losów klubów, nie ściskają za nich kciuków, lecz uwagę zwracają na konkretnych piłkarzy. I wraz z całą swoją sympatią podążają za nimi po całym świecie.

Facebook: Juventus 35,6 mln ; Ronaldo 122,7 mln
Twitter: Juventus 6,3 mln ; Ronaldo 74,6 mln
Instagram: Juventus 15,9 mln ; Ronaldo 141 mln

Znakomita większość fanów piłki nożnej doskonale zna rytuał wejścia do świata kibiców. Najczęściej dziadek albo tata brał za rękę i prowadził w weekend na lokalny stadion, gdzie lokalny zespół rozgrywał (a może nawet rozgrywa do tej pory) mecze. Chociaż taki schemat nadal jest obecny, to coraz częściej musi się mierzyć z poważnymi rywalami, nie tylko w postaci telewizji.

"Kiedy przypadkowo wybrałem w grze FIFA Liverpool jako swój ulubiony klub, dostałem na e-mail automatyczną wiadomość marketingową z tego klubu z podziękowaniem i tym, żebym czuł się członkiem rodziny. Gry piłkarskie stają się też źródłem socjalizacji do roli kibica, trzecim po telewizji" - tłumaczy doktor Mateusz Gródecki, socjolog Akademii Pedagogiki Specjalnej i badacz środowiska kibiców.

Telewizja i gry komputerowe mogą zachęcać jednak nie tylko do śledzenia klubu, ale także piłkarzy, którzy sami w sobie są markami, nierzadko znacznie bardziej rozpoznawalnymi niż kluby, które reprezentują. Kiedy w 1992 roku w Anglii postanowiono o powstaniu Premiership, jednocześnie zdecydowano o istnieniu tworu dostosowanego do wymogów telewizji. To właśnie tam można szukać popularyzacji zjawiska, które teraz jest wszechobecne - piłkarskiego celebryctwa. Pierwszym przykładem prawdziwego piłkarskiego celebryty według doktora Grodeckiego jest David Beckham.

"Jako pierwszy w historii na popularności zaczął budować biznes. Ważny dla niego był wizerunek niejako piłkarza, ale jako także biznesmena" - mówi badacz. Według Jimmy'ego Burnsa, który jest autorem książki o historii hiszpańskiej piłki nożnej, transfer Beckhama z United do Realu niósł ze sobą nie tylko wartość sportową. W grudniu 2003 roku szef działu marketingu Realu Madryt, Jose Angel Sanchez, przyznał że "kupienie Beckhama można porównać do wkupienia się do biznesu". O Angliku mówił, że "przynosi ze sobą całą gamę klientów, nie tylko jako wartościowy piłkarz, ale także jako celebryta, który jest ikoną współczesnego świata".

O tym, jak powstała kultura celebrycka wśród piłkarzy, napisał w artykule "Protect me from what I want" John Williams, socjolog University of Leicester. Tłumaczy, że to telewizja sprawiła, że znani piłkarze stali się osobami jeszcze bardziej znanymi. Dzięki temu, że pojawiali się na ekranie, zanotowali bardzo duży awans społeczny. Obecnie telewizja nie jest jedynym motorem napędowym popularności zawodników. Prawdziwym polem do popisu są bowiem media społecznościowe, które jako jedyne w pewien sposób odzwierciedlają ilu fanów (followersów) chce podążać za klubem, a ilu za piłkarzem. Najwięcej obserwujących ma Ronaldo. Zdjęcie, które opublikował 16 lipca, zaraz po potwierdzeniu transferu do Turynu, według Daily Mail już trzy dni później było piątym najpopularniejszym postem w historii Instagrama.

"Specjaliści od marketingu określają kluby piłkarskie jako marki, z którymi kibice się identyfikują. Obecnie także piłkarze się nimi stają, włączając się w grę biznesową tych klubów. Są aktorami, a nie tylko wykonawcami poleceń trenera, których klub ściąga, żeby poprawić wyniki. Real jest potężną marką i pytanie, czy nie potężniejszą niż Ronaldo. Oni mogą sobie pozwolić na odejście Ronaldo, ale już Juventusowi jego przyjście dużo daje" - tłumaczy Gródecki, a informacje o 40-procentowym wzroście cen akcji klubu z Turynu na giełdzie zdają się te informacje potwierdzać. Na przykładzie Ronaldo, podpartym danymi z mediów społecznościowych, trudno mówić o klarownym nowym trendzie, chociaż w pewien sposób kibicowanie piłkarzowi łączy się z jego "obserwowaniem". "Jeżeli ktoś ma swojego idola, to interesuje się też tym, jakim on jest człowiekiem. Informacji o nim szuka się wszędzie, wie coraz więcej. Prywatność staje się coraz mniejsza" - tłumaczy socjolog.

"Zjawiska podążania za klubami i za konkretnymi zawodnikami są dość dobrze opisane w literaturze przedmiotu. Richard Giulianotti - najsłynniejszy socjolog sportu - stworzył taksonomię kibiców, którą przedstawił w artykule "Supporters, followers, fans, and flaneurs: A taxonomy of spectator identities in football". Rozróżnia kibiców pod kątem konsumenckiego podejścia do klubu. Jedną z czterech części tej grupy są followersi, którzy podążają także za konkretnymi sportowcami. Taka osoba utożsamia się z tym, kogo śledzi i podziwia. Piłkarz dla niej jest niczym gwiazda kina. Ciekawym zjawiskiem jest, że kibice potrafią się identyfikować z konkretnymi klubami, ponieważ grał tam dany piłkarz" - mówi Gródecki. Są zapewne osoby, które sympatyzują z reprezentacją Francji, ponieważ w 1998 roku zafascynowała ich łysina Bartheza, albo trzymają kciuki za Barcelonę z sentymentu do widowiskowej gry Ronaldinho, chociaż nie jeżdżą na mecze.

Zagadnienie śledzenia konkretnych piłkarzy kosztem klubu pozostawia jednak znacznie więcej pytań niż odpowiedzi. Co się stanie z kibicami Ronaldo lub Messiego, kiedy obaj zawieszą korki na kołkach? Dalej będą za nimi podążać? A jeżeli znikną ze świata piłki, to ich wyznawcy znajdą sobie nowy obiekt uczuć? Część ekspertów jako rozwiązanie wskazuje przeniesienie uczuć na nową gwiazdę, często mającą wiele wspólnych cech z dotychczasowym idolem. W przypadku klubów taka sytuacja - np. upadek klubu - jest stosunkowo rzadkim zjawiskiem, a jeżeli już ma miejsce, fani najczęściej go reaktywują, ponieważ czują silną więź.



Autor: Rafał Kobylarczyk
Źródło: Piłka Nożna 42/2018

Alamar | 23.10.2018 | 1:06:58
No tak te molochy produkujace gry sa swietne w kazdym marketingu tylko nie w dopracowywaniu tego co najwazniejsze czyli gameplaya, w wypadku tym sie EA roznia od podejscia Konami (PES).

Alamar | 23.10.2018 | 1:07:28
No tak te molochy produkujace gry sa swietne w kazdym marketingu tylko nie w dopracowywaniu tego co najwazniejsze czyli gameplaya, tu sie EA rozni od podejscia Konami (PES).


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2018 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone