index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
8.12.2004 18:30:32 | komentarzy: 5 | czytano: 2630 razy

Do przerwy 1:1

Piłka Nożna Kowal zawinił, cygana powiesili - trudno inaczej i trafniej skomentować wyrok w najgłośniejszym w ostatnich latach procesie sądowym we Włoszech z lekarzem i wysoko postawionym działacze Juventusu Turyn w rolach głównych oraz piłkarzami Stare Damy w tle.

Znów okazało się, że najłatwiej udowodnić winę szeregowemu pracownikowi, który zazwyczaj tylko posłusznie wykonuje polecenia i całą brudną robotę. Natomiast skazanie przełożonych graniczy z cudem. Bo przecież nikt nie uwierzy – nawet próbując dociec prawdy w tej sprawie turyński sąd, że pracujący w Juventusie od 19 lat doktor Riccardo Agricola działał, to znaczy podawał piłkarzom niedozwolone medykamenty z własnej nieprzymuszonej woli i bez porozumienia z kimkolwiek.

Dwuletni proces

Po ogłoszeniu wyroku: 22 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, 2 tysiące euro grzywny i pokrycie kosztów procesowych, nie powiedział choćby jednego słowa o swoich pracodawcach, a doktor uparcie rozpowszechniał wersję o spisku i kompletnym nieporozumieniu. Agricola nie przekonał prawie nikogo, bo też argument, w którym niepomyślną opinię jednego z biegłych tłumaczył tym, że w młodości był on szalikowcem AS Roma, można uznać za całkowicie niepoważny.

Proces rozpoczął się 31 stycznia 2002 roku, ale poprzedziły go cztery lata przygotowań, przesłuchań i zbierania dowodów przez najbardziej zaangażowanego w całą sprawę prokuratora Raffaele Guarinello. On stał się dla Juventusu wrogiem numer dwa - pierwszeństwa nikt nie mógł odebrać Zdenkowi Zemanowi.

Czeski trener jako pierwszy w pięknym, kolorowym i wydawało się idealnym świecie calcio umiał i chciał dostrzec wyraźną rysę. Nie bał się pójść pod prąd i głośno powiedzieć, że narodowy sport Włochów jest toczony przez chorobę o nazwie doping. By nie okazać się gołosłownym, posłużył się przykładem, który musiał wywołać burzę - mianowicie o stosowanie zakazanych praktyk oskarżył przede wszystkim Juventus. -"Piłka nożna musi wyjść z apteki" - grzmiał Czech w 1998 roku, którego nieżyjący już wujek Cestmir Vycpalek był w przeszłości zarówno piłkarzem, jak i wielkim trenerem Starej Damy z Turynu. - "Nie mogę ukryć zdziwienia, kiedy widzę, jak w parę miesięcy przybrali na masie mięśniowej Alessandro Del Piero czy Gianluca Vialli. Do tej pory wydawało mi się, że podobne efekty można osiągnąć po wielu latach uprawiania kulturystki."

Nieśmiały Montero

Zeman wypowiedział wojnę i szybko znalazł sojusznika w osobie Guarinello. W stan oskarżenia postawieni zostali Antonio Giraudo oraz Riccardo Agricola. Pierwszy ma 58 lat, od 1994 roku jest związany z Juventusem i zasiada w klubowych władzach jako człowiek odpowiedzialny za politykę finansową. Powszechnie wiadomo, że bez jego wiedzy nic się w klubie nie dzieje - nie zostanie kupione choćby jedno sznurowadło albo plasterek, a co dopiero potężne i bogato wyposażone laboratorium medyczne. A takie policja odkryła w magazynie należącym do Juventusu, w którym znalazło się 281 podejrzanych medykamentów. - "Niejeden szpital mógłby Juventusowi pozazdrościć takiego ekwipunku" - mówił jeden z lekarzy i światków oskarżenia. - "W związku z tym znaleziskiem możliwości są dwie: albo piłkarze Juve to ludzie regularnie zapadający na całkiem poważne choroby, albo przyjmowali te środki w zgoła innym od terapeutycznego celu."

Wkrótce do sądu poczęli być wzywani kolejni piłkarze: Alessandro Del Piero, Alessio Tacchinardi, Gianluca Pessotto, Antonio Conte, Roberto Baggio, Fabrizio Ravanelli, Angelo Peruzzi, Ciro Ferrara... Prawie wszyscy na większość pytań ze strony sędziego i prokuratora odpowiadali: - "Nie wiem", bądź "Nie pamiętam". A naprawdę śmieszne i groteskowo zrobiło się w dniu zeznań Paolo Montero. Urugwajczyk unikał odpowiedzi na niewygodne pytania, bo... wstydził się licznie zgromadzonej publiczności. Zmowę milczenia przerwał dopiero Zinedine Zidane, który był już wtedy zawodnikiem Realu Madryt. - "Brałem kreatynę w każdym z pięciu sezonów spędzonych w Juventusie" - potwierdził Zizou. -"Zażywałem ten środek regularnie zarówno w ciągu tygodnia, jak i w przerwie niektórych meczów."

Rewelacje ujawnione przez Francuza przywróciły pamięć innym piłkarzom (m.in. Del Piero), którzy również przyznawali się do wspomagania kreatyną. Jednak w czerwcu tego roku jeden z biegłych zarzucił Juventusowi stosowanie także Epo. 25 października ostatnie mowy wygłosili oskarżyciele i obrońcy. Pierwsi domagali się 3 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności Agricoli oraz 2 lat i 1 miesiąca dla Giraudo. Adwokaci wnosili o uniewinnienie.

Działacz został uwolniony od stawianych zarzutów, natomiast lekarzowi udowodniono oszustwo i rozdawanie szkodliwych dla zdrowia środków farmaceutycznych, w tym Epo. -"Zremisowaliśmy na wyjeździe 1:1, ale to jest dopiero pierwsza połowa." - metaforycznie skomentował wyrok adwokat oskarżonych. Jednak już wiadomo, że tym meczu będą tylko przegrani.


Autor: Tomasz Lipiński
Wyszukał: DeeJay
Źródło: Piłka Nożna (49/2004)

Olaf | 8.12.2004 | 22:35:01
Cała ta afera dopingowa szyta jest grubymi nićmi.Założę się, że pójdzie apelacja i lekarz Juve zostanie uniewinniony.Słusznie zauważył obrońca oskarżonych, że to jeszcze nie koniec batali i mocno wierzę w to że zakończy się ona dla Juve zwycięsko.Niestety niesmak i plama na honorze Juve pozostanie, ale takie są koleje rzeczy i nikt nie będzie w stanie tego zmienić.

Gucio | 9.12.2004 | 12:34:42
"...Czeski trener jako pierwszy w pięknym, kolorowym i wydawało się idealnym świecie calcio umiał i chciał dostrzec wyraźną rysę. Nie bał się pójść pod prąd i głośno powiedzieć, że narodowy sport Włochów jest toczony przez chorobę o nazwie doping..." - brzmi tak patetycznie :), artykuł troche za bardzo "nadmuchany" i lekko stronniczy, mimo to zgadzam sie z tym, ze srodowkisko pilkarskie ma byc oczyszczone z dopingu.

Bad_Magick | 13.12.2004 | 21:46:12
W sumie to mogłoby być gdzieś napisane, że kreatyna nie była zabroniona. Wydaje mi się, że nigdy nie poznamy prawdy,niezależnie czy jest ona dobra czy tragiczna dla Juventusu.

prycio | 26.01.2006 | 21:10:14
d

prycio | 26.01.2006 | 21:11:30
Jestem największym fanem Juventusu jak chcecie coś wiedzieć to do mnie



Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone