index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
19.11.2002 15:43:54 | komentarzy: 1 | czytano: 1989 razy

Zacznijmy od początku...
Trzeba się sporo cofnąć w czasie. Miałem 9 lat. Pewnego dnia przyszedł do mnie przyjaciel z którym na co dzień grałem na podwórku w piłkę i zaproponował mi żebym spróbował dla małej drużyny blisko mojego domu w Tandil - Jorge Newery.
Zgodziłeś się.
Tak, w tej formacji był już mój kuzyn Sebastian, który zmarł później w wieku piętnastu lat. Piłka nożna dawała nam dużo radości i satysfakcji. Zostałem kapitanem w kilka miesięcy później.
Inne wspomnienia z tamtych dni?
Szczęśliwe dzieciństwo. Moja rodzina była biedna, ale pełna uczuć i walorów moralnych.
Co robili twoi rodzice?
Moja mama Cristina zajmowała się domem, tylko przez jakiś czas pracowała. Mój tata Juan Carlos był robotnikiem. Mam też starszą o osiem lat siostrę Marisę, która była dla mnie drugą matką.
Co było później?
W wieku lat szesnastu (...) z ciężkim sercem zostawiłem rodzinę, możesz sobie wyobrazić co czułem. Przeprowadziłem się do miasta gdzie grałem w sektorze młodych Ferrocarril. (...)
Mówi się często, że takie sytuacje pomagają szybciej dojrzewać, zgadzasz się z tym?
Jak najbardziej. Jeden taki rok znaczy tyle ile trzy lata w sytuacji normalnej. Ale to jeszcze nie koniec. Gdy miałem dwadzieścia lat pojechałem do Meksyku i w tym momencie zrozumiałem, że staję się prawdziwym piłkarzem.
Jest więcej rzeczy których ten sport ci zabrał czy dał?
To drugie. Dał mi bardzo dużo, zaczynając od pieniędzy. Trochę zabrał mi rodzinę, ale nie jestem jedyną osobą, która dla pracy musiała wyemigrować.
Jesteś więc osobą, która nie boi się drastycznych zmian. W jakim stopniu pomogło ci to w ostatnim transferze do Juve?
Ktoś kto w wieku lat osiemnastu opuścił Argentynę żeby grać w Meksyku nie może obawiać się przeprowadzki z Verony do Turynu. Gdybym bał się, że nie dam sobie rady, już dawno przestałbym uprawiać ten sport. Byłem gotów podjąć się nowego wyzwania.
Przed transferem do Juve mówiło się o innych drużynach z Lazio na czele.
Nic o tym nie wiedziałem. Mój klub nigdy nie powiedział mi o zainteresowaniu innych. To było dobre dla gazet: jest 15% prawdziwych wiadomości o których piszecie, reszta służy wypełnieniu stron.
Jesteś surowy.
Bo tak jest. Jedyny raz kiedy dowiedziałem się czegoś konkretnego, to wtedy gdy zainteresowało się mną Juve. Wszystko zostało załatwione w przeciągu dwóch dni i tak było lepiej bo miałem mniej czasu żeby się zastanawiać.
Przejdźmy do zgrupowania w Chatillon. Czego oczekiwał od ciebie Lippi?
Żebym grał tak jak w Veronie. W Lippim podoba mi się szczerość: mówi ci prawdę w twarz, nawet rzeczy mało przyjemne. Uczciwość jest głównym walorem w piłce nożnej i powiedziałbym, w życiu każdego człowieka.
Inne spostrzeżenia nowicjusza w bianconerich?
Natychmiast zrobił na mnie wrażenie Del Piero. Wiedziałem, że jest świetny, ale po zobaczeniu go na treningach przekonałem się, że potrafi robić rzeczy nie z tej planety. Tak samo Lilian Thuram. W zeszłym sezonie miał trochę problemów ale w tym roku pokazuje całą swoją klasę.
Mimo wszystko jednak, na pierwszych stronach znalazłeś się ty, niemal więcej od nich.
Lubię pokazywać na co mnie stać i lubię popularność. Trochę gorzej znoszę bycie w centrum zainteresowania. Okładki wolę zostawić komuś takiemu jak Del Piero, który na to zasługuje.
Co znaczy dla ciebie gra w takim klubie jak Juventus?
Bycie w jednym z największych klubów świata. Na boisku niewiele się zmienia. Wszystkie koszulki mają taką samą wagę, na zewnątrz odczuwasz atmosferę dobrej organizacji. W ten sposób piłkarz czuje się bardziej protektowany. (...)
Podczas rynku tranfserowego Juve ty byłeś jakby na drugim planie, mówiło się najwięcej o Di Vaio i Baiocco.
Ja wierzyłem w swoje możliwości i w tej chwili mam bardzo dobre rezultaty. Jestem zadowolony i proszę cię o jedną rzecz...
Mauro Camoranesi i Del Piero Jaką?
Nie chciałbym żebyśmy przesadzali ze słowami, piętnaście meczy to jeszcze trochę za wcześnie.
Czego się najbardziej obawiałeś latem?
Musiałem zmienić mentalność. Kiedy grasz w wielkim klubie masz do dyspozycji tylko jeden rezultat: zwycięstwo. Jeśli moja ambientacja zakończyła się sukcesem, to muszę za to podziękować wszystkim, do ostatniego magazyniera.
Jakiś inny stały punkt?
Moja rodzina, którą oczywiście sprowadziłem do Turynu. Po treningach od razu lecę do domu, niestety gra się co trzy dni i nie łatwo jest spędzać czas z rodziną, ale będę się starał dać dobrą edukację moim dzieciom Augustin i Leandro.
Jaka jest według ciebie dobra edukacja?
Na przykład taka, jaką dali mi moi rodzice, ale wiem, że to niemożliwe. W dzisiejszych czasach przywiązuje się większą wagę do aspektu ekonomicznego życia, ja natomiast wolałbym żeby cieszyły się bardziej wolnością. Chodziły bawić się bez kontroli i zakazów. Mieć ojca z luksusowym samochodem i dom z ośmioma pokojami nie daje dziecku więcej szczęścia.
Wróćmy do Juve. Co teraz będzie z Zambrottą?
Graliśmy już razem a meczy jest dużo. I to nie jest tylko dyplomacja. Nikt, nawet superman nie jest w stanie zagrać 60 meczy.
Ale ty wcale nie czujesz się rezerwowym, przyznaj się.
Statystycznie: we wszystkich drużynach w jakich grałem, zaczynałem zawsze od ławy. Rola rezerwowego wcale mnie nie martwi. (...) Teraz jesteś w doskonałej formie, w przeciwnym razie nie byłoby gola z Feyenoordem albo dryblingu w drugiej połowie w meczu z Milanem.
Czuję się dobrze, ale zawsze staram sią dać z siebie wszystko, nawet jeśli nie jest najlepiej z formą. Były mecze, jeszcze w Veronie gdzie wypadłem naprawdę żenująco, ale i tak próbowałem jakiś sztuczek, w przeciwnym razie nie ma sensu w ogóle grać. (...)
Jesteś własnością Veroną i Juve. Ktoś już alarmował, że możesz wylądować na rynku transferowym.
Powiem tak: Chciałbym zostać w Juve, gdyż jest to największy klub we Włoszech, i wygrać z nim scudetto.
Twój manager Sergio Fortunato nie wydawał się być takim optymistą.
Nasze wypowiedzi nie były zgodne gdyż nie przeczytałem jego oświadczenia. On jest nie tylko moim manager ale i przyjacielem. To on przywiózł mnie do Włoch. Wszystko to co mówi jest dla mojego dobra.
Fortunato powiedzał: Camoranesi może opuścić Juve ze względu na gażę o wiele niższą od jego kolegów. Ja się nie mieszam do tych spraw, muszą to załatwić między sobą Juve i Verona, ale wiem, że tutaj zrobią wszystko by odkupić 50% własności od Verony. Ja w sezonie 2003-04 będę jeszcze w Juve.


Na podstawie wywiadu: Matteo Maraniego z Guerin Sportivo Przetłumaczyła: MEDI.

Orlando | 30.08.2006 | 17:47:51
Piękny wywiad :)


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone