index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
27.05.2005 10:18:34 | komentarzy: 16 | czytano: 7317 razy

Pojednanie

Od pamiętnej tragedii na belgijskim stadionie "Heysel" minęło już dwadzieścia lat. W ten jubileuszowy 2005 rok los ponownie połączył ze sobą Liverpool i Juventus. Choć stawką nie był finał, to dwa ćwierćfinałowe spotkania były doskonałą okazją do uczczenia pamięci ofiar tych strasznych wydarzeń. Liczono również na pojednanie. Czy nastąpiło?

Wszystkie znaki na niebie wskazywały, że do takiego właśnie pojednania pomiędzy kibicami dojdzie już przy okazji pierwszego meczu. Atmosferę przyjaźni i pojednania dodatkowo wzmagała śmierć Jana Pawła II, który zmarł kilka dni wcześniej. Cały świat był pogrążony w żałobie i nikt chyba, prócz polskich kibiców nie myślał o rozróbach i bijatykach. Było to pierwsze spotkanie między tymi drużynami od tamtego czasu i wszyscy jednogłośnie chcieli uczcić pamięć trzydziestu dziewięciu osób, które 29 maja 1985 straciły życie w wyniku burd na stadionie w Brukseli.

Zarząd i kibice Liverpoolu przygotowali na ten mecz specjalne przywitanie gości z Turynu. W czwartkowe popołudnie, rozegrano specjalny mecz towarzyski pomiędzy kibicami obydwu klubów. Panowała tam wyjątkowa i przyjazna atmosfera. Dla każdego przyjezdnego kibica z Italii przygotowano również specjalną czterostronicową broszurkę. Znajdowały się tam słowa powitania oraz osobista wiadomość Iana Rusha do kibiców Juventusu. Na ostatniej stronie mogliśmy znaleźć słowa "We Are Sorry. You'll Never Walk Alone" (Jest nam przykro. Nigdy nie będziesz sam). Ruszyła także produkcja okazjonalnych szalików i koszulek, które za grosze można było nabyć niemal w całym Liverpoolu. Wszystko odbyło się w ramach akcji "E Memoria e Amacizia" (Pamięć i Przyjaźń).

Choć cały Liverpool stawał na głowie, nie wszyscy goście z Półwyspu Apenińskiego stanęli na wysokości zadania. Już na lotnisku 10 kibiców Juventusu próbowało ominąć zabezpieczenia by następnie rzucać obraźliwe hasła w kierunku burmistrza Liverpoolu. Podczas samego meczu również "atrakcji" nie brakowało. Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy. Był to moment uczczenia zarówno Jana Pawła II, jak i ofiar "Heysel". Wraz z jej rozpoczęciem na całej długości jednej czterech głównych trybun Anfield Road rozciągnął się ogromny napis "Amicizia", przygotowany przez kibiców Liverpoolu. Mimo minuty ciszy, kibice Juventusu skomentowali ten gest przeraźliwymi gwizdami. To jednak nie był jeszcze koniec "niespodzianek". Po zakończeniu minuty ciszy grupa fanów Liverpoolu podeszła w stronę sektora zajmowanego przez "Juventinich" z transparentem proponującym pojednanie. Na włoskie napisy kibice Bianconerich postanowili zareagować bardziej międzynarodowym gestem... odwracając się plecami i wystawiając w kierunku fanów Liverpoolu środkowe place. Aż żal było patrzeć, jak wszystkie starania liverpoolczyków upadają w jednym momencie...

Ekscesy z Anfield Road, choć nie było przemocy, dały kibicom Liverpoolu sporo obaw co do wyjazdu na mecz rewanżowy. Zorganizowane grupy kibiców Bianconerich zapowiadały zemstę, choć większość z nich to młodzi chłopcy, których podczas meczu na "Heysel" albo jeszcze nie było na świecie, albo ledwo zaczynali uczyć się chodzić... Fani Liverpoolu otrzymali na mecz z Juventusem 3600 wejściówek. Chętnych jednak było mało i na kilka dni przed meczem sprzedano zaledwie jedną trzecią tych biletów. W bezpieczeństwo tego meczu zaangażowały się w sumie cztery instytucję: władze UEFA, władze miasta Turyn oraz zarząd zarówno Juventusu jak i Liverpoolu. Postanowiono w przed dzień meczu nie wpuszczać gości z Anglii do centrum Turynu a tuż po meczu podstawić autokary, które bezpiecznie odwiozą kibiców na lotnisko. Każdy bilet zakupiony droga oficjalną zawierał broszurkę, jakich miejsc w Turynie Anglicy powinni unikać. W końcu przed samym rewanżem stadion zapełnił się niemal do ostatniego miejsca.

Wyprawa Anglików do Turynu zakończyła się szczęśliwie zarówno dla piłkarzy, jak i kibiców. Odnotowano tylko jedno pobicie kibica Liverpoolu, który nie zastosował się do zaleceń wspomnianej broszurki i chadzał w środku nocy po turyńskich pubach. Wielu kibiców "Starej Damy" bardzo ciepło przyjęło przyjezdnych. Już podczas meczu z Liverpoolem na stadionie i poza nim mogliśmy oglądać kibiców w czerwonych i biało-czarnych koszulkach razem, a na trybunach powiewały łączone szaliki The Reds i Bianconerich. Jednak jak to się mawia, w tłumie zawsze znajdzie się czarna owca...

Dla kibiców była to pierwsza szansa na ponowne spotkanie i możliwość pojednania. Jednak między samymi klubami konflikt zażegnano już bardzo dawno. Elementy pojednania, w które zaangażowały się kluby, można było zobaczyć choćby przed meczem w Turynie. 12 kwietnia przed pomnikiem upamiętniającym pamięć ofiar z Brukseli odbyła się niewielka ceremonia. Hołd poległym oddali przedstawiciele Juventusu, Liverpoolu oraz kapitanowie obydwu drużyn. Na zakończenie ceremonii Del Piero i Hyypia położyli pod pomnikiem bukiet z 39 białych róż. A nie było to przecież pierwsze spotkanie. Już w lecie 1989 roku w ramach pojednania odbyła się wymiana młodzieży pomiędzy Juventusem i Liverpoolem. Rok później Peter Carney założył organizację, która zajmowała się zaszczepianiem przyjaźni między klubami. 10 rocznicę również spędzono wspólnie.

Dwadzieścia lat to dla niektórych wciąż za mało, by wybaczyć. Najważniejsze jednak, że pamięć o poległych nie zanika i dla większości tragedia na stadionie w Brukseli jest przestrogą na przyszłość.


Autor: DeeJay

wErOn | 29.05.2005 | 11:06:36
Śmiercią nie odpowiada się nie śmierć, koniec nie nawiści! Musi nadejśc czas pojednania, inaczej to nigdy się nie skonczy. Pamięc musi pozostać ...

sushi | 29.05.2005 | 11:53:43
Mam nadzieje za wkoncu dojdzie do porozumienia i pojednania a pamieć z HEYSEL była jest i bedzie

Sycylijczyk | 31.05.2005 | 23:31:27
Podoba mi się zachowanie kibiców"The Reds". Na meczu z Chelsea widziałem nawet szaliki Juve.

Madzix | 1.06.2005 | 14:48:52
zapomniec jest ciezko
ale po co nakrecac spirale nienawisci? co da odwracanie sie plecami do redsow? im moze nie jest przykro? ich to nie boli? oni sie nie bali? oni cierpia tak jak fani Juve, oczywiscie ofiary byly po naszej stronie i nigdy tgeo nie zapomnimy ale...


JoHnSoN | 13.09.2005 | 13:12:14
POKOJ...


Mrówa | 1.10.2005 | 14:06:06
śmierć za śmierć


juvello | 30.05.2006 | 15:43:20
Precz z liverpoolem precz z porozumieniem i zgodą pamiętajmy o byłych kibicach

Dudi_Gdynia | 30.05.2006 | 22:26:58
Jak mawiał Fred: ich serca pompują tą samą krew, krew ludzi którzy zamordowali naszych ludzi... Można wybaczyć ale przyjaźni nigdy nie będzie.

grubas | 4.06.2006 | 14:02:11
nie uważam ze stadion jest i był przeklęty.przeklęty jest każdy debil co wprowadza przemoc i agresje na stadiony swoim kretyńskim mózgiem a właściwie jego brakiem.to przykre i szkoda mi każdej osoby niewinnej która niczym sobie nie zasłużyła na smierć czy narażenie zdrowia przychodząc po prostu obejżeć mecz!!nie szkoda mi natomiast żadnego kretyna wszczynającego awantury który zwie się kibicem,dostającego pałą przez łeb od gliniarza czy innej osoby.
niedawno głośna była sprawa pobicia na śmierć jakiegoś mlodego kibica przez policjanta...po czym jego koledzy i caly tłum kiboli z polski zaprzysięgli zemste policjantom. a ja powiem tyle że dobrze temu gnojkowi co wszczynał awantury.zasłużył na to.absolutnie żadna strata dla społeczeństwa...może sie wreszcie nauczą szacunku do piłki,piłkarzy i prawdziwych kibiców.sami sobie zasłużyli i nadal zasługują na szczegolne potepienie.ci fanatycy to zwykła banda tchórzy nie mających jaj! są tylko mocni w grupie gdy idą przez miasto w 20 osób.żaden z nich nawet słowem sie nie odezwie jak idzie sam.bo od razu by kopa dostał.każda strata jakakolwiek wsród kiboli krzywdzących niewinne osoby jest dla mnie powodem do radości. I TAK POWIEM!!


grubas | 4.06.2006 | 14:02:34
ups sorki to nie ten artukuł

palus | 21.09.2006 | 9:33:46
Bóg wybacza, Juventus nigdy

kobiel | 3.05.2008 | 10:40:57
Nie lubię Liverpoolu, ale nie z tego powodu. Liverpool starał sie zadośćuczynić, Inter nadal prowokuje. To jednak nie Liverpool jest wrogiem. Nie zapominajmy o szalikach Juve trzymanych przez kibiców Liverpoolu w meczu z Chelseą.

koksik197 | 20.03.2009 | 0:37:32
palus, juvello, mrówa, Dudi_gdynia- wy nie jestescie kibicami juve- jestescie nedznymi scierwami omylkowo tylko nazywanymi ludzmi- a Dudi_Gdynia- ciekawe czy to samo mowilbys gdybys stanal przede mna na ulicy- obym tego doczekal...

Juve Forever !!! | 28.05.2009 | 16:04:29
Zawsze będziemy pamiętać i tamtym "zwierzętom" nigdy nie wybaczymy ale nie obwiniajmy obecnych kibiców The Reds za grzechy z przeszłości. Nie musimy się kochać, to jest niemożliwe bo zawsze gdzieś w podświadomości będzie fakt że przed laty kibice z takim samym herbem na sercu "bestialsko mordowali" naszych kibiców ale zemsta nie ma sensu!


Eric6666 | 28.05.2009 | 21:32:57
[*] [*] [*]
szkoda ,że tylu tu "głupich" i pełnych nienawiści kibiców!!! Mogę się założyć ,że każdy z was nie był nigdy na meczu Juventusu ,a o tej tragedii przeczytaliście z gazet ,bo jeszcze was wtedy na świecie nie było... przykro się robi czytając takich "szpanerów" udających nie wiadomo kogo ,a w prawdziwym życiu zwykli "frajerzy" chowający się po kątach


perezik | 29.08.2012 | 9:42:28
Gdyby tamci polegli żyli nie chcieliby aby była między nami nienawiść trzeba o tym pamiętać!!

Stało się trudno. Ale od tamtego czasu urodziło się nowe pokolenie kibiców między którymi nie może byś nienawiści!!!



Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone