index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
10.01.2006 15:32:00 | komentarzy: 3 | czytano: 4835 razy

Są to fragmenty książki Zbigniewa Bońka pod tytułem "Prosto z Juventusu". Zibi postanowił podzielić się w niej wrażeniami ze zdobycia pierwszego dla Juventusu Superpucharu Europy.

Superpuchar

Na początku stycznia, kiedy miała przylecieć samolotem drużyna Liverpoolu na mecz z Juventusem, w północnych Włoszech panowały fatalne warunki. W tym kraju śnieżyca jest wydarzeniem niezwykłym, nic więc dziwnego, że cały Turyn był sparaliżowany.

Na ale Juventus to przecież Fiat. Fabryka wysłała na lotnisko swój najlepszy sprzęt. Port, praktycznie nieczynny od kilku dni, w ciągu dwóch nocy był już w stanie przyjąć angielski samolot. Odśnieżano tylko jeden pas startowy. To wystarczyło, by wylądował czarterowy Boening. Ekipy techniczne pracowały dalej, starając się utrzymać drożność pasa przez następne kilkanaście godzin, aż do momentu odlotu Anglików.

Podobnie wyglądał stadion. Jeżeli ktoś oglądał transmisję telewizyjną z tego meczu, może być zaskoczony - wieczorem płyta boiska była zielona. To wynik pracy kilkuset ludzi, pracy niemal bez przerwy. Wokół stadionu piętrzyły się ogromne zwały śniegu. Trawa tylko pozornie była naturalna i świeża, w rzeczywistości biegaliśmy po lodowisku.

Graliśmy czerwoną piłką w obawie przez zlaniem się białego koloru piłki i otoczenia. Wykorzystałem swoje doświadczenie z naszych zimowych boisk, czyli częstych występów na zmrożonej płycie. Założyłem na ten mecz zupełnie inne buty, z bardzo długimi i wąskimi korkami. Zyskałem dzięki temu większą przyczepność. Miałem więc dużo szybszy od rwali start do piłki. Gdy pozostali piłkarze bezradnie ślizgali się na tym "lodowisku", byłem w tym czasie daleko z przodu.

Nie wiem, czy była to główna przyczyna mojego dobrego występu 16 stycznia 1985 na Stadio Comunale. Oprócz późniejszych meczów z Bordeaux, Superpuchar należał do moich najlepszych spotkań w barwach Bianconerich. Zdobyłem obydwie bramki, uznano mnie bohaterem spotkania, po którym Supercoppa po raz pierwszy znalazła się we Włoszech. Jeżeli dodam, że spotkaniu nadano bardzo uroczysta oprawę, transmitowało je kilkadziesiąt stacji telewizyjnych z całego świata, to nic dziwnego, że miałem sporo satysfakcji po tym występie. Wszystkie sportowe gazety zamieściły następnego dnia relacje z moim nazwiskiem w tytułach.

Dlaczego mecz rozegrano w Turynie? [...] OD dawna wiadomo, że terminarz wszelkich międzynarodowych rozgrywek piłkarskich coraz bardziej się zagęszcza. Rzadko która z europejskich uznanych firm rozgrywa mniej niż czterdzieści spotkań rocznie. Coraz trudniej znaleźć wolne terminy na rozegranie dwóch meczów. W rezultacie uzgodniono między Liverpoolem, a więc zdobywcą Pucharu Mistrzów za 1984 rok, i Juventusem, zwycięzcą rozgrywek Coppa delle Coppe, że odbędzie się tylko jedno spotkanie. Gospodarza wyłoniło losowanie. Padło na Turyn. Mimo to nie udało się znaleźć daty odpowiadające obu drużynom w końcu 1984 roku i dlatego mecz rozegraliśmy dopiero w styczniu.

[...] Stanęliśmy do walki z Liverpoolem. Mecz miał także dodatkowe znaczenie. Anglicy w poprzedniej edycji zwyciężyli przecież na Stadionie Olimpijskim w Rzymie naszego wielkiego rywala Romę i zdobył Puchar Mistrzów. Musieliśmy pokazać, że na naszym stadionie ta sztuka im się nie uda.

Liverpool wystąpił bez najlepszego, moim zdaniem, w ostatnich latach piłkarza Wysp Brytyjskich - Kenny Dalglisha. Ponieważ dwa razy w tygodniu przez trzy lata miałem okazję oglądać w telewizji mecze ligi angielskiej, mogę sporo powiedzieć na temat możliwości i umiejętności poszczególnych piłkarzy.

Tuż po ostatnim gwizdku dostałem od kibiców ogromną pluszową zebrę, a nasz kapitan, Scirea, odebrał z rąk przedstawicieli UEFA Złotą Paterę. Od tej chwili jest na niej wygrawerowany kolejny napis: 1984 - Juventus.


Źródło: Fragmenty książki Zbigniewa Bońka "Prosto z Juventusu"
Wyszukał: DeeJay

wloski | 10.01.2006 | 16:04:56
nio dzieki Zibi jestes wielki co zrobiles dla Juve w tamtym czasie , ale dzis obecnie przesadzasz z tą nagonką na nasz klub. Nie wiem dlaczego , przecież Juventus tobie nic nie zrobil a ty obecnie robisz taki lament, uspokoj sie zrób pare oddechów i zyj dalej a nie kochaj Romy bo ciebie tam nikt nie wspomina , a w Juve tak.
pozdro dla wszystkich...


davidofan | 10.01.2006 | 20:42:51
Zibi bylo minelo :) byles w druzynie ale nigdy nie byles prawdziwym Bianconerrim :) taka prawda :D
pozdro


Bartek(Juventino) | 16.01.2006 | 20:08:00
Chba się zgodze z davidofan, ale nie dlatego, że nigdy nielubiłem Cię Zbigniew, jako piłkarza szanuje, ale tylko jako piłkarza... Uważasz się za Romaniste, choć nikt tam Cię niewspomina... W Juve mógbyś być wielkim i pięknym wspomnieniem, bohaterem jedną z tysiecy kartek histori tego klubu... Wybrałęś Rome... Dlatego będą mówili o Tobie tylko "Był...."Dlatego niezostaniesz nigdy nismiertelny...(jak D.P). A mogłeś zostać...


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.

KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone