index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
31.05.2006 0:26:50 | komentarzy: 7 | czytano: 2606 razy

Pierwsze wyroki w aferze korupcyjnej zapadną najpóźniej za trzy tygodnie, tuż przed arcyważnym grupowym meczem Włochów z Czechami. Doniesienia ze zgrupowania kadry w Coverciano są ponure.

Trener Marcello Lippi i piłkarze myślą raczej o niepewnej przyszłości niż o przygotowaniach do mistrzostw świata.

W wielowątkową aferę gangu byłego dyrektora generalnego Juventusu Turyn, Luciano Moggiego, który posługując się mafijnymi metodami, kontrolował sędziów, związek futbolowy i rynek transferowy, zamieszani są w mniejszym lub większym stopniu niemal wszyscy ludzie włoskiej piłki. Trener Lippi, pytany, jak się w tym wszystkim czuje, odpowiedział: "Przecież nie jestem robotem". Chodzi o to, że syn Davide związany jest z zależną od Moggich (ojca i syna) firmą GEA World, która kontrolowała transfery piłkarzy i trenerów. Prokuratura postawiła Davide zarzut udziału w grupie przestępczej, co może skończyć się więzieniem.

Wydaje się niemal pewne, że Juventus zostanie relegowany do Serie B. Prasa pisze, że wtedy klub mistrza Włoch przemieni się w supermarket z piłkarzami. W trakcie mundialu o swoją przyszłość będą musieli się martwić podstawowi gracze reprezentacji: bramkarz Gianluigi Buffon, kapitan Fabio Cannavaro, Gianluca Zambrotta, Mauro Camoranesi i Alessandro Del Piero. Niepewnie, choć nie tak groźnie, wygląda przyszłość Milanu, Romy, Lazio, Fiorentiny, a nawet Interu. Powody do zmartwień ma więc niemal cała włoska reprezentacja. W gazetach pojawiają się najdziksze spekulacje. Mówi się o karnej degradacji do Serie B również Romy i Lazio (głównie za fałszowanie bilansów finansowych), odjęciu wszystkim tym drużynom punktów na początku przyszłego sezonu, a także o zmianie kolejności w tabeli sezonu 2005/6. Nie wiadomo, kto zagra w Lidze Mistrzów (Włosi mają cztery miejsca), a kto w Pucharze UEFA. Wszystko to grozi wielkim chaosem i finansową zapaścią piłki. Gazety sportowe i część kibiców właśnie z aferą kojarzą odejście Andrija Szewczenki z Milanu do Chelsea, czyli jak najdalej od skorumpowanego włoskiego futbolu.

- Najgorsze jest to -mówi kapitan Cannavaro - że podczas konferencji prasowych nikt nie pyta o piłkę, taktykę i skład w meczach z Ghaną, USA i Czechami, a o futbolową aferę. Boimy się, że podobnie będzie w Niemczech. To samo dzieje się od tygodni we włoskiej prasie. O aferze wydano już nawet w zeszłym tygodniu książkę ("Czarna księga calcio", 426 stron), która stała się podstawową lekturą reprezentantów w Coverciano i kibiców od Sycylii po Alpy.

W Italii atmosfera wokół futbolu jest fatalna. Komentator "Gazzetta dello Sport" Candido Cannavo napisał, że gdy słyszy pełne fałszu i hipokryzji wypowiedzi reprezentantów Włoch o skandalu, łyka aviomarin, żeby nie zwymiotować. Wydaje się, że włoscy piłkarze nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Albo hołdują mafijnej zmowie milczenia omerta, albo bronią Moggiego. Cannavaro oświadczył: - We włoskim futbolu wszyscy działają tak jak Moggi i nie rozumiem, o co tyle hałasu. Tego było już za wiele dla komisarza związku futbolowego i wezwał Cannavaro na przesłuchanie. Następnego dnia zagrożony dyskwalifikacją kapitan zwołał konferencję prasową i mówił już innym głosem. Na łamach "Gazzetta dello Sport" atakował prasę, bronił Moggiego i bagatelizował aferę trener Juventusu Fabio Capello. Przedtem to samo robiło wielu innych trenerów i piłkarzy. Nasuwa to podejrzenia, że w aferę Moggiego wplątany jest cały włoski futbol. Jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio, tolerując i przemilczając korupcję. Podejrzenia nie ominęły nawet charyzmatycznego wzoru boiskowej uczciwości, sędziego Pierluigiego Colliny.

Kibice w Coverciano wygwizdują swoich niedawnych idoli, szczególnie graczy Juventusu, prasa pełna jest antyfutbolowego jadu, a piłkarzom, by odkupić winy i wyjść z afery z honorem, pozostaje jedynie zdobyć tytuł mistrza świata. Ale to będzie trudne, bo jeśli nawet wytrzymają psychicznie, może im nie starczyć umiejętności na boisku.


Autor: Piotr Kowalczuk z Rzymu
Źródło: Rzeczpospolita - 30.05.06 Nr 125
Wyszukał: Jacol

mesju | 31.05.2006 | 1:46:04
Włosi sami sobie szkodzą tą aferą atakując piłkarzy. Jak znam życie, na końcu będą mieć do nich pretensje, że kiepsko zagrali... co za naród...

...:::AVE JUVE:::...


Dragon | 31.05.2006 | 11:47:30
Już chce wyroku, nie potrafię dłużej czekać, nie potrafię się przygotować na ewentualne konsekwencje, wciąż wydaje mi się to jakimś złym snem...

Pawel_GL | 31.05.2006 | 19:50:38
Nie Ty jeden, Dragon. Nie Ty jeden :(

wojti-s | 31.05.2006 | 22:37:39
Eh... dzisiaj ze Szwajcarią bez rewelacji... :/

nordahl | 2.06.2006 | 16:44:57
A Canna jak dym z blunta na wietrze.. raz w ta, a potem w inna strone.. =]

Szilgu | 2.06.2006 | 23:50:38
wciąż nie może do mnie dotrzeć że to wszystko się dzieje naprawdę... Niech w końcu wydadzą ten wyrok bo nie wytrzymie...

swiergot | 4.06.2006 | 15:00:41
Ten gość powtarza bzdury po włoskiej prasie.


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone