index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz

Marzeniem jednego z największych kibiców Juventusu w historii, świętej pamięci Giovanniego Agnellego, było zobaczenie trzeciej gwiazdy na biało-czarnych koszulkach jego pupili. Niestety, jego marzeń nie udało się zrealizować. Zmarł niedługo przed zdobyciem 27 scudetto. Do dziś mówi się jednak, że nawet, jeśli nie ma go w drużynie Juventusu w postaci cielesnej, to na zawsze pozostanie w jej sercu, a jego marzenia Bianconeri będą się starali wypełnić jak najszybciej. Do trzydziestu mistrzostw brakuje Juventusowi już tylko jednego scudetto. Szansa na trzecią gwiazdkę, choć w nieco innym odcieniu, pojawia się także w każdej następnej edycji Pucharu Włoch.

12 maja 2004 roku Bianconeri po raz ostatni stanęli przed szansą wywalczenia Coppa Italia. Rewanżowy mecz finału Pucharu Włoch pomiędzy drużyną Juventusu oraz Lazio, mimo dobrej gry Bianconerich i prowadzenia w pewnym momencie 2:0 zakończył się wynikiem 2:2. Bianconeri stali jednak już przed spotkaniem w bardzo nie komfortowej sytuacji. W pierwszym meczu tych drużyn, rozegranym na Stadio Olimpico w Rzymie Juventus uległ Biancocelestim 0:2. Tak więc do zdobycia Pucharu Włoch Bianconeri potrzebowali minimum trzech, lub dwóch bramek, jeśli mieliby liczyć na dogrywkę lub rozstrzygnięcie wyniku w rzutach karnych. Na dziewiątym Pucharze Włoch Bianconeri zatrzymali się w sezonie 1995/1996. Przez te 13 sezonów Juventus, prócz wspomnianego dwumeczu z Lazio, raz jeszcze był bardzo blisko zdobycia tego trofeum. Było to w sezonie 2001/2002, kiedy to niekorzystnym bilansem bramek zdobytych na wyjeździe to Parma wzniosła puchar. A jak wyglądało to w dalekiej przeszłości?

Powrót do przeszłości - numero uno, due e tre

Pierwsze rozgrywki o Puchar Włoch zostały powołane do życia w roku 1922. Oczywiście nie były one tak bardzo rozbudowane jak dziś. Była to jednak tylko pomysł, który po zrealizowaniu został odrzucony. Do życia powrócił w sezonie 35/36. Początkowo w rozgrywkach tych odbywał się tylko jeden mecz, który decydował o awansie do kolejnej rundy. Jedynie w meczu finałowym można było oglądać rewanże. Swoje pierwsze Coppa Italia piłkarze Juventusu zdobyli po dwóch latach jego istnienia w sezonie 1937/38. Pierwszy mecz Bianconeri rozegrali wówczas z drużyną Aquila, pokonując ją gładko 4-1, choć mecz rozpoczął się dosyć nerwowo. Już po 5 minutach Aquila prowadziła 1-0 po strzale Battioniego. Taki wynik utrzymał się do przerwy, jednak tuż po wznowieniu gry Juventus zaczął grać swoje. Najpierw już w 47 minucie rzut karny wykorzystał Borel, a później w 62 minucie dorzucił swojego drugiego gola. Do siatki trafili również Monti i Dante i tym samym Juventus awansował do 1/16 rozgrywek, na czekała na niego Alessandria. Ten mecz nie był już tak kolorowy i obfitujący w bramki jak poprzedni. Mimo to Juve szybko strzeliło bramkę i do końca meczu kontrolowało przebieg gry, wygrywając ostatecznie 1-0. Ćwierćfinał do mecz z Atalantą i festiwal strzelecki piłkarzy Bianconerich. Juventus rozgromił Atalantę aż 6-0 i czekał go mecz z Ambrosiana Inter, który 21 kwietnia 1937 roku wygrał i 2-0 i doszedł do finału. W finale na kibiców czekały nie lada emocje - derby Turynu. Jednak kibice mogli się chyba czuć zawiedzeni, gdyż Juventus gładko pokonał Torino odpowiednio 3-1 i 2-1, mimo iż w obydwu meczach to Torino zdobywało pierwsze bramki. I właśnie tym sposobem Juventus mógł świętować swój pierwszy triumf w Pucharze Włoch.

Drugi Puchar przyszedł po pięciu latach - sezon 41/42. Zaczęło się od rozlosowania par, w których "Stara Dama" trafiła na zespół Pro Patria. Nie było jednak w tym meczu żadnych problemów i mecz zakończył się gładkim zwycięstwem Bianconerich 5-0. Kolejne dwa mecze były chyba najtrudniejsze w całych rozgrywkach. Najpierw z trudem Juventus uporał się z Genuą wygrywając zaledwie 2-1, a później z Padovą, której zwycięską bramkę Juve strzeliło dopiero na dziesięć minut przed końcem meczu. W finale, podobnie jak przed pięcioma laty, doszło do szlagieru Milan - Juventus. I o ile pierwszy mecz zakończony remisem 1-1 mógł wzbudzać emocję, to w drugim piłkarze Milanu nie mieli nic do powiedzenia, przegrywając z kretesem 4-1.

Po tych dwóch triumfach długo, bo aż 17 lat przyszło czekać kibicom Juventusu na kolejny Puchar Włoch. Jednak gdy już się doczekano, Puchar ten gościł w Turynie aż przez dwa lata, począwszy od sezonu 58/59. Do zdobycia "numero tre" wystarczyły cztery gładkie, bez problemowe mecze. W pierwszym meczu, mimo iż Alessandrii udało doprowadzić się nawet do dogrywki, Juventus wygrał aż 6-2, strzelając w przeciągu pół godziny dogrywki więcej bramek, niż w całym meczu. Kolejne mecze to dwa zwycięstwo po 3-1 odpowiednio z Fiorentiną i Genuą. Podczas finału zebrani na San Siro kibice mogli być świadkami klęski Interu i za razem sukcesu Juve. Inter praktycznie nie nawiązał walki a Juventus wygrał 4-1.

Horror - numero quattro

W kolejnym roku (sezon 59/60) Coppa Italia całkowicie różniło się od poprzedniego. To prawdziwy dreszczowiec, którego nie powstydziliby się najlepsi reżyserzy. Najbardziej dramatycznie i najciężej wywalczony Puchar Włoch. Prawdziwy horror, jednak co najważniejsze zakończony "happy-endem". Rozpoczęło się od meczu z Sampdorią. Mimo, iż mecz był rozgrywany w Turynie Sampa grała bardzo odważnie i to ona po 15 minutach objęła prowadzenie. Nie trzeba było jednak długo czekać na odpowiedź Bianconerich, która była bardzo silna. Najpierw w 21 minucie bramkarza Sampdorii pokonał Stacchini. Dziesięć minut później do siatki trafia Sivori a jeszcze dwie minuty później z rzutu karnego Cervato. Wynik 3-1 utrzymał się do przerwy i wszyscy oczekiwali, iż mecz potoczy się dla Juve z "górki". Tak jednak się nie stało i w 52 minucie drugiego gola strzelił Skoglund i na boisku zrobiła się nerwowa atmosfera. W 59 ostudził ją Sivori strzelając na 4-2. 15 minut przed końcem zawodnik Sampdorii zostaje sfaulowany w polu karnym i sędzia dyktuje jedenastkę dla zespołu z Genoi, którą bez problemów wykorzystuje Milani. I gdy wydawało się, że już nic nie odbierze Bianconerim awansu, w 90 minucie ku olbrzymiemu zaskoczeniu widzów Mora zdobywa czwartą bramkę dla Sampdorii i doprowadza do dogrywki! Pierwsza jej część nie przynosi żadnych bramek, natomiast tuż na początku drugiej Nicole zdobywa bramkę dla Juve. Do końca dogrywki było niesamowicie nerwowo, ale wynik nie uległ zmianie.

Po 5 miesiącach przyszedł czas na kolejny pucharowy pojedynek, tym razem z Atalantą. I podobnie jak w meczu z Sampdorią emocji nie brakowało. W regulaminowym czasie gry kibice zebrani na stadionie Atalanty byli świadkami czterech bramek, po dwie dla każdej z drużyn. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia i sędzia spotkania zarządził konkurs rzutów karnych. Jednak nawet te... nie doprowadziły do rozstrzygnięcia! O tym kto awansuje do kolejnej rundy zadecydowało losowanie, a tu szczęście uśmiechnęło się do Juventusu!

W meczu decydującym o udziale w finale Juventus zagrał z Lazio. I tak jak w poprzednich meczach nie spodziewano się trudnej przeprawy Juve a była, to w tym się właśnie spodziewano a... nie było. Juve łatwo ograło Lazio 3-0 po trafieniach Cervato z rzutu karnego, Lojodice oraz Charlesa.

Finał został rozegrany w Mediolanie a przeciwnikiem Bianconerich została Fiorentina, potocznie nazywana Violą. Spotkanie ułożyło się po myśli Juve, które już po dziesięciu minutach prowadziło po strzale Charlesa. Nie udało się jednak utrzymać tego wyniku do końca pierwszej połowy i za sprawą Monuori Fiorentina zdobyła gola do szatni. Bramka ta podcięła skrzydła Juventusowi i to Viola panowała na początku drugiej połowy, udokumentowując to jeszcze jednym trafieniem tym razem Da Costy. Bramka ta rozbudziła lekko Juve i po 15 minutach Charles doprowadził do wyrównania. Wynik 2-2 utrzymał się do końca meczu i do rozstrzygnięcia wyniku potrzebna była dogrywka, w której to o jednego gola więcej strzelili Bianconeri i zdobyli tym samym swój czwarty Puchar Włoch!

Modelowe "catenaccio" - numero cinque

Był to sezon 64/65 i już po losowaniu, gdy do Juventusu dolosowano Alessandrię, wróżono "Starej Damie" sukces. Zazwyczaj było tak, że jak w pierwszym meczu Juve trafiało właśnie na tą drużynę, to później Puchar Włoch lądował w Turynie. Nie inaczej było i tym razem. Mecz wzbudził sporo emocji, tym bardziej że to Alessandria jako pierwsza wyszła na prowadzenie. Ale to Juventus wyszedł z tej konfrontacji zwycięsko, strzelając dwie bramki i kończąc mecz wynikiem 2-1. W kolejnym meczu Bianconeri niewielkim nakładem sił pokonali Brescię zaledwie 1-0. W regulaminowym czasie gry kolejnego meczu - z Lecce, nie ujrzano bramek. Dogrywka przyniosła ich dwie, obydwie w wykonaniu Juventusu. Mecz ćwierćfinałowy z Bologną bramki przyniósł dopiero w rzutach karnych, wygranych przez Juve 4-3. Półfinał i finał to kolejne bardzo spokojne, przemyślane i asekuracyjne mecze, w których Juventus dwukrotnie wygrywa 1-0 i dwukrotnie po bramkach Menichelliego, kolejno z Torino oraz Interem. W 6 meczach Bianconeri strzelili zaledwie 7 bramek, tracąc tylko jedną.

Triumfy na nowych zasadach - numero sei e sette

Triumf w sezonie 78/79 był pierwszym, w zmienionej formule. Rozgrywki rozpoczęły się od rywalizacji w grupach. W jednej z nich oprócz Juve znalazły się także takie drużyny jak Taranto, Fiorentina i Monza i Noceriną. Z tej grupy Juventus wyszedł z miejsca pierwszego pokonując: Taranto 2-0, Monzę 1-0, Nocerinę 3-1 i remisując z Fiorentiną 0-0. W ćwierćfinale los przydzielił Bianconerim Inter Mediolan. W pierwszym meczu w Turynie Juve wygrało 3-1. W rewanżu Inter stawił mocny opór, jednak wygrał tylko 1-0 co premiowało awansem właśnie Juventus. W pierwszym meczu półfinału Juventus zremisował z Catanzaro 1-1 by w rewanżu zwyciężyć 4-2. Finał został rozegrany w Napoli a przeciwnikiem było Palermo. Mecz praktycznie rozpoczął się od wyniku 1-0 dla Palermo, bo już w 1 minucie Chimenti pokonał bramkarza Juventusu. Wynik ten utrzymywał się bardzo długo jednak Juventus zdołał wyrównać. W dogrywce dorzucił jeszcze jedną bramkę, co wystarczyło aby pokonać Palermo 2-1 i zdobyć szósty Puchar Włoch.

W sezonie 1982/83, już z Platinim w składzie, nie mogło zabraknąć sukcesu. Zasady rozgrywek po raz kolejny zostały lekko zmienione. Nowy system zapewniał bardzo dużą ilość meczy. Na początek odbyły się rozgrywki grupowe, z których Juventus wyszedł z wielkim trudem. Najpierw remis 1-1 z Catanią, potem minimalna wygrana 2-1 z Pescarą oraz wygrana z Genuą 4-3. Kolejny etap to kolejne rozgrywki grupowe, tym razem trzyzespołowe. Najpierw wygrana 2-1 z Milanem, a później remis 1-1 z Padovą dzięki bramce Bońka. W 1/16 Juventus z trudem uporał się z Bari (1-1 i 1-0) by w ćwierćfinale dwukrotnie łatwo pokonać Romę 3-0 na wyjeździe oraz 2-0 u siebie. Półfinał to fascynujące pojedynki z Interem, w których minimalnie lepsi okazali się piłkarze Juvenusu, wygrywając 2-1 oraz remisując 0-0. W finale Bianconeri spotkali się z drużyną Verony. Ku ogromnemu zaskoczeniu przegrali pierwszy mecz w Veronie aż 2-0 i szanse na triumf znacznie zmalały. Jednak w Turynie "Stara Dama" wzbiła się na szczyt możliwości, wygrywając 2-0 i doprowadzając do dogrywki, w której to Michel Platini w ostatniej minucie zapewnił zwycięstwo Turyńczykom.

Lata dziewięćdziesiąte - numero otto e nove

Formuła Coppa Italia po raz kolejny uległa zmianie. Na początek Juventus zmierzył się z Cagliari, gdzie awans zapieczętował sobie dopiero w drugiej połowie dogrywki, wygrywając 1-0 dzięki bramce Zavarova. W kolejnym meczu Juve pokonało Taranto 2-1 i dostało się do 4 grupy, wraz z Pascarą i Sampdorią. Bianconeri wygrali obydwa spotkania (1-0 z Pascarą, 2-1 z Sampdorią) i z czterema punktami (wówczas jeszcze były dwa punkty za wygraną) z pierwszego miejsca awansował do półfinału. Tam trafili na Romę i w Turynie pokonali ją 2-0, by w Rzymie ulec 3-2, co i tak premiowało awansem Juventus. W finale, po bardzo fascynujących pojedynkach z Milanem, "Stara Dama" zdobyła puchar. Mimo, iż po pierwszym remisowym 0-0 meczu w Turynie, większość kibiców dawało większe szansę Milanowi, to właśnie Juventus wygrał na San Siro 1-0.

Ostatni Puchar Włoch zdobyty przez Juventus to sezon 94/95. Jest to okres tuż przed jednym z najpiękniejszych sezonów w historii Juve. Na pierwszy ogień poszła drużyna Chevio Verona, która bardzo dobrze zaprezentowała się w Turynie. Co prawda nie strzeliła żadnej bramki, ale i żadnej nie straciła. W meczu rewanżowym jednak Chevio nie miał zbyt wiele do powiedzenia ulegając 1-3 dzięki bramce Del Piero (już w pierwszej minucie meczu), oraz dwóm Ravanelliego. Następnym przeciwnikiem okazała się Reggina. Pierwszy mecz Bianconeri łatwo wygrali 2-0 i wydawało się, że w rewanżu nic złego stać się nie może. Reggina natomiast sprawiła niespodziankę, stawiła mocny opór, wygrała 2-1 co jednak nie dało jej awansu. W ćwierćfinale Juve rozpoczęło od mocnego uderzenia pokonując u siebie Romę aż 3-0. Podobnie jak w meczu z Regginą, większość fachowców widziała już w tym momencie Bianconerich w półfinale. Nie pomylili się, choć dużo nie brakowało, Juventus przegrał na Stadio Olimpico 3-1. Mimo, iż to Juventus awansował do kolejnej rundy, ponownie zagościł na tym samym stadionie, jednak teraz przy okazji meczu z Lazio. Tutaj po raz kolejny "Stara Dama" nie pozostawiła Rzymianom żadnych złudzeń, wygrywając pierwszy mecz 1-0, drugi zaś 2-1. W finale Juve trafiło na Parmę, która dwukrotnie uległa Turyńczykom (1-0 i 2-0). Tym właśnie sposobem Juventus zdobył ostatni jak do tej pory Puchar Włoch.

Powtórzyć sukces - numero dieci?

Wielu z nas może się zastanawiać, dlaczego przy 29 scudetti mamy 3 razy mniej Pucharów Włoch? Coppa Italia od zawsze nie cieszył się aż tak wielkim prestiżem jak rozgrywki ligowe czy europejskie. Jak zresztą można zauważyć w powyższym tekście, formuła tych rozgrywek bardzo często ulegała i ulega zmianom, w celu ciągłego jej uatrakcyjniania. Do niedawna Puchar Włoch uważano za rozgrywane nieco z "przymusu" i traktowano je raczej jako sparingi, niż prawdziwą sportową rywalizację. Biorąc np. pod uwagę rezerwowych piłkarzy Juventusu, mają oni zazwyczaj więcej występów w Coppa Italia niż gwiazdy pokroju Alessandro Del Piero, Pavla Nedved czy Davida Trezeguet. Kibice również nie do końca poważnie traktowali Puchar Włoch, o czym może świadczyć choćby mecz z Sampdorią z sezonu 2001/2002 na który zjawiło się... 237 kibiców! Zdobywcą Pucharu Włoch zostawał najczęściej ten klub, który miał najmocniejsze zaplecze, najbardziej szeroką kadrę zawodników na równym, wysokim poziomie. Oprócz 9 wygranych finałów w historię Juventusu zapisały się również 4 przegrane. Z sezonu na sezon, zarówno Włoska Federacja jak i telewizja Rai stają na głowie, aby przyciągnąć na Puchar Włoch jak największą uwagę. I można nawet uznać, iż w przeciągu kilku ostatnich lat udaje im się to bardzo dobrze. Ćwierćfinałowe pojedynki z przed kilku sezonów Romy z Milanem czy Parmy z Lazio, przyciągnęły ogromną uwagę, a półfinałowe zmagania Milanu z Lazio i przede wszystkim Juventusu z Interem mogły się podobać nawet najbardziej wybrednym sympatykom futbolu. Finały Interu z Romą również był nie lada "gratką" dla kibiców.

W trudnej sytuacji, w której znalazł się Juventus - trener, piłkarze i działacze zapowiadają morderczą walkę o Puchar Włoch. Zwycięstwu towarzyszyłby także dodatkowy smaczek. Jeśli Juve zdobędzie puchar, na ich koszulkach tuż przy herbie będzie mogła widnieć wspomniana wcześniej trzecia, srebrna gwiazdka. Lecz czy gwiazdy Juventusu zasłużą na tę gwiazdę?


Autor: DeeJay
Źródło: własne

Makoto | 24.08.2006 | 20:53:23
:)


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone