index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
25.10.2008 0:03:36 | komentarzy: 13 | czytano: 3671 razy

Gdyby zsumować wszystkie dotychczasowe konfrontacje Juventusu z Torino wyszłoby na to, że zawodnicy obydwu ekip spędzili ze sobą na boisku ponad 11 dni. To całkiem sporo, jak na towarzystwo odwiecznego rywala. Dało się jednak wytrzymać, kiedy w grę wchodził prestiż, honor i walka o panowanie w mieście.

Ponad 100 lat tradycji

I tak już od ponad wieku potyczki Bianconerich z Granata należą do jednych z najbardziej zaciętych na całym Półwyspie Apenińskim. Nic w tym jednak dziwnego, skoro drużyny pochodzą z tego samego miasta, a podwaliny pod powstanie jednego z klubów, kładł... drugi z nich. Kiedy Juventus w 1905 roku święcił swój pierwszy sukces na arenie krajowej, drużyny Torino próżno było szukać na piłkarskie mapie Italii. Klub powstał dopiero rok później, kiedy ówczesny prezydent Starej... a w zasadzie jeszcze wtedy Młodej Panienki, kontrowersyjny biznesmen Alfredo Dick, skłócony z drużyną postanowił odejść. Niedaleko, bo za miedzę, gdzie z przedstawicielami drużyny FC Torinese założył zespół AC Torino, odwiecznego rywala Juve.

Początkowo to nie Juventus, który jest obecnie zespołem znacznie bardziej utytułowanym, a właśnie Torino wiodło w mieście prym. Drużyna złożona z wielu byłych piłkarzy Juve, których do rywala ściągnęły przede wszystkim pieniądze Dicka, w pierwszych latach ogrywała zespół Bianconerich niemiłosiernie. Bywały to porażki bardzo dotkliwe, jak ta z 1912 roku (0:8) czy dwa lata później (2:7). Dla Juventusu były to bardzo ciężkie lata, znacznie mniej trudne dla Torino. Żadna z drużyn nie święciła jednak w tamtym okresie znaczących sukcesów.

Pionierskie lata

Z kolan Juventus zaczął się podnosić dopiero po roku 1923, kiedy przewodnictwo w klubie przejął Edoardo Agnelli, syn założyciela Fiata. To właśnie wtedy drużyna Bianconerich weszła w związek z fabryką samochodów sagi Agnellich, który trwa po dzień dzisiejszy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Trzy lata później, w 21 rocznicę zdobycia pierwszego scudetto, Juventus sięgnął po drugie mistrzostwo. A potem od roku 1930 do 1935 nieprzerwanie rządził i dzielił we Włoszech, wygrywając ligę pięć razy z rzędu. Z zespołem Torino w tym czasie juventini nie przegrali ani razu!

Okres świetności Granata przypadł natomiast dopiero na lata 40. Począwszy od roku 1943 rozpoczęła się trwająca ponad siedem lat era "grande Torino", czyli "wielkiego Torino". Na przestrzeni tych kilku lat drużyna bordowo-białych zdobyła pięć z siedmiu swoich mistrzostw kraju. We Włoszech była bezkonkurencyjna, choć w starciach z Juventusem bywało różnie. Z większości potyczek górą wychodziło Toro, choć i biało-czarni kilkakrotnie potrafili ograć ówczesnych mistrzów kraju.

Na rozstaju dróg

Era Toro zakończyła się na początku maja 1949 roku w tragicznych okolicznościach. Podczas podróży powrotnej z Lizbony, gdzie Torino rozgrywało towarzyski mecz z tamtejszą Benficą, samolot (nomen omen marki Fiat), z piłkarzami i działaczami na pokładzie rozbił się na wzgórzu Superga w Turynie, uderzając w marmurową bazylikę. Znajdowało się w nim 31 osób, z których żadnej nie udało się ujść z życiem. Od tamtej pory drogi obydwu zespołów zaczęły się rozchodzić. Z każdymi kolejnymi rozgrywkami Torino stawało się ubogim krewnym rosnącego w siłę Juventusu.

Drużynie Torino nigdy nie udało się powrócić do lat świetności. Jedyne mistrzostwo po roku 1949 udało się wywalczyć 27 lat później. Był to jednak pojedynczy epizod, których mimo wszystko było więcej (dotarcie do finału Pucharu UEFA w 1993 roku czy zdobycie rok później Pucharu Włoch). Juventus z kolei stawał się europejskim mocarstwem. W 1973 roku zdobył swój pierwszy Puchar UEFA, w 1985 roku sięgnął po Puchar Mistrzów. W kraju bywał bezkonkurencyjny, o czym świadczy największa liczba zdobytych mistrzostw Italii (29).

Juventus górą

Historia najnowsza całkowicie przemawia na korzyść Bianconerich. Dominacja Juventusu w mieście trwa nieprzerwanie od 13 lat. Po raz ostatni Torino wygrało derby w kwietniu 1995 roku (2:1). Od tamtej pory ani razu nie udało się drużynie Granata zdobyć kompletu punktów w starciach ze Starą Damą, choć nieraz derby stały na bardzo wysokim, wyrównanym poziomie. Godne odnotowania są bezwątpienia potyczki z lat 2000-2002, zakończone wynikami 3:2, 3:3 i 2:2.

Od zarania dziejów atmosferę podnosi miejsce rozgrywania spotkań. Od 1958 roku drużyny te dzielą bowiem ze sobą wspólny stadion. Najpierw Stadio Comunale przy Via Filadelfia, później od 1990 roku Stadio delle Alpi, a od 2006 roku ponownie Comunale, zmodernizowany na potrzeby zimowej olimpiady, już pod nazwą Stadio Olimpico. Od zawsze spór dotyczył także liczby kibiców w mieście. Do niedawna panowała opinia, że Juventus ma najwięcej kibiców w całej Italii, ale w samym Turynie przewagę posiada Torino. Ostatnie lata i frekwencja podczas meczów obydwu drużyn zweryfikowały jednak te stwierdzenie i także w Turynie Bianconeri są w większości.

Przed nami 182. derby Turynu. Czy drużynie Torino uda się przerwać trwającą od prawie 14 lat niemoc? Czy może po raz kolejny górą będzie Juventus, na co bardzo liczą jego kibice? Jedno jest pewne. W sobotni wieczór czeka nas na Stadio Olimpico wyjątkowy mecz, który powinien zadowolić nawet najbardziej wybrednych fanów futbolu. I oby na murawie piłkarze to potwierdzili.


Autor: DeeJay

mrowka423 | 25.10.2008 | 9:33:12
musimy to wygrać!!!
FORZA JUVE!!!!!!!!!!


Bart_DB | 25.10.2008 | 10:04:36
Najbardziej mnie śmieszy walka o ilość kibiców w samym Turynie, kiedy na spotkania jednych jak i drugich z domów w tak wielkim mieście potrafi się ruszyć paręnaście tysięcy kibiców. Panowie zatracili wiedzę jaki skarb mają w mieście.

DeeJay | 25.10.2008 | 19:10:26
@Bart_DB: Fakt jest też taki, że na Olimpico więcej niż te parenaście tysięcy nie wejdzie. Dokładnie nieco ponad 22 tysiące.

j@ro | 26.10.2008 | 13:46:31
@Bart_DB a Ty chyba zatraciles nigdy nie posiadana wiedze na temat ilosci miejsc na Stadio Olimpico

Bart_DB | 27.10.2008 | 16:25:04
Miejsc na Stadio Olimpico jest wg. stadiony.net 25451. Nie znam dokładnych statystyk ile kibiców jest na każdym meczu w Turynie, ale połacie pustych krzesełek są widoczne gołym okiem przy każdej transmisji. W tak dużym mieście, z taką klasową drużyną, skandalem jest niewykupienie chociażby tych 25000 karnetów. Tym bardziej, że na Olimpico widok jest o wiele lepszy niż na delle Alpi, również dojazd jest prostszy, bo to środek miasta praktycznie. Więc panowie DeeJay i j@ro, nie przykrywajcie gówna atłasem, bo i tak będzie śmierdziało.

Siewier | 29.10.2008 | 11:04:46
@Bart_DB - proponuję ci się zaznajomić z rozstawieniem juventinich po całych włoszech.

DeeJay | 29.10.2008 | 13:42:19
Tutaj jest taki artykuł o frekwencji na meczach Juventusu w ostatnich latach: http://juvepoland.com/text.php?id=703

Bart_DB | 30.10.2008 | 16:56:05
@Siewier: Napisz coś co merytorycznie dotyczy tematu, który podjąłem. Co ma do rzeczy fakt rozstawienia Juventinich we Włoszech? Wiem, że Juventus ma wielu kibiców praktycznie w całym kraju, wg. jednej z ostatnich statystyk wyszło, że ponad połowa ludzi interesujących się calcio w weekendy trzyma kciuki za Bianconerich, ale to nie ma nic wspólnego z tematem pustego stadionu. Jeśli masz na myśli to, że nie powinno być za dużo karnetów sprzedanych, żeby było miejsce dla jednorazowych kibiców, którzy pofatygują się z Palermo, a co jasnym jest, nie mogą co tydzień pojawiać się na Olimpico, to od razu odpowiem (aczkolwiek nie wiem czy o to Ci chodziło), pewna ilość miejsc powinna być zarezerwowana dla nich, poprzez lokalne fan cluby, ale karnety dla miejscowych to tak czy inaczej powinno być 95% zajętych miejsc. Rozumiem, że to się wiąże w ten czy inny sposób z JPC (gwoli ścisłości, nie należę), ale Olimpico jest stadionem tymczasowym i większy stadion równałby się większej ilości miejsc dla kibiców przyjezdnych. Przyjąć jednak należy w mojej opinii rozwiązanie procentowe, a nie ilościowe, bo fan cluby nawet mając zapewnione 10000 miejsc byłyby niezadowolone, bo w głowach mają mecz z Interem, czy Milanem. Ale jasnym jest, że pewien handicap w całej sprawie musi mieć kibic z karnetem, bo on deklaruje zapłacenie za miejsce na stadionie w 19 meczach, a nie dwóch najciekawszych. Dlatego powinni mieć zapewnione przyjmijmy 23000-25000 miejsc, a miejsca powinny być wykupione, w końcu Turyn to ogromne jak na warunki europejskie miasto (nie chce konkretnych porównań robić z innymi miastami pokroju Manchesteru, Barcelony itd., bo sam dobrze wiesz, że Turyn i Juventus na ich tle wypadają baaardzo źle).

@DeeJay: Cytując fragment tabelki z artykułu, który podałeś: "2005/2006** 23 039" - średnia frekwencja na meczach Juve na Olimpico/Comunale, w sezonie kiedy byliśmy u szczytu (z grubsza mówiąc), mieliśmy skład naszpikowany gwiazdami (8 z naszych zagrało w meczu finałowym MŚ). Nie była to nawet wtedy frekwencja maksymalna, choć bliska ideałowi. Ale załóżmy, że stadion był pełny cały czas, bo w sezonie zawsze są spotkania rozgrywane przy beznadziejnej pogodzie, ze słabymi przeciwnikami, o pietruszkę, które mocno zaniżają średnią frekwencję. Ale to jest przeszłość, dotyczyło to frekwencji na meczach Juve sprzed wielkiego przewrotu w jego historii. Frekwencję z Serie B pomijam, bo to jasne, że spadła, choć tak niewysoka liczba jest dla mnie niezrozumiała z przyczyny takiej, że Juventus wszystko w Serie B wygrywał i przyjemnie było oglądać tą walkę o swoje. Ale powiedzmy, że to rozumiem. Wg. Wikipedii (LINK) średnia ilość obecnych kibiców Juve na Olimpico di Torino wynosi 20,576. Domyślam się, ze statystyka dotyczy zeszłego sezonu. Porównując wygląd stadionu z transmisji (mało dokładny pomiar, ale jednak), zachwyty nad ilością kibiców na meczu z Realem (wyraźnie wskazujące na o wiele słabsze wyniki w przeciętnym spotkaniu), stwierdzam, że w tym sezonie ta średnia nie przekroczy 20000. To jest puste 20%, malutkiego w porównaniu do wielkości klubu jaki gości na murawie, stadionu.

Dla mnie to zakrawa o kpinę. Na pewno nie jest to wina mentalności kibica włoskiego, bo Napoli gra słabiej, a frekwencję ma na prawdę godną podziwu. Znajduję jedno sensowne wytłumaczenie, w Turynie futbol po prostu w dzisiejszych dniach spowszedniał i poza ultrasami i pewną grupą wiernych tifosich, nikomu się nie chce iść na mecz, bo ma ciekawsze rzeczy do roboty. Nie rozumiem, nie zrozumię. Dlatego napisałem, że wojna futbolowa niejako nie ma sensu, bo każdy widzi, że cienko z dopingiem na turyńskim stadionie, ale z racji platonicznej (w rozumieniu nie wymagającej niczego w zamian, a nie niespełnionej) miłości do Juve, czy Toro, nie pozwala przyznać, że koledzy kibice dają ciała.


Bart_DB | 30.10.2008 | 16:58:02
Jeszcze jedno zapomniałem dodać. Frekwencja z sezonu 05/06, bliska ideałowi, ale ideał w przypadku Stadio Olimpico di Torino, żeby nie powiedzieć, że sięga bruku, zawieszony jest bardzo nisko.

DeeJay | 31.10.2008 | 11:03:22
@Bart_DB: Nie chodzi o zatracenie świadomości bo problem jest zdecydowanie głębszy. Wydawanie opinii na temat tego, że w telewizji widziało się na meczu wolne krzesełka jest dla mnie niedorzeczne. Kpiną są dla mnie ceny biletów, jakie proponuje zarząd. Zauważ, że żeby zasiąść na wspomnianych przez Ciebie miejscach, np. na mecz z Romą trzeba się liczyć wydatkiem 70 euro. Na łukach, tam gdzie są najwierniejsi fani zazwyczaj jest komplet. Tak jest na Olimpico i podobnie bywało na Delle Alpi.

Bart_DB | 31.10.2008 | 13:25:54
@DeeJay: A dysponujesz może ceną karnetów obejmujących cały sezon Serie A? Rozumiem, że w kadrze kamery widać przeważnie te najlepsze miejsca, czyli dolne sektory przy środku boiska, które w przypadku limitowanego budżetu kibica schodzą najpóźniej, ale to też trochę paradoks. Na delle Alpi co chwila było słychać kłótnie o tym, że z łuków na samej górze nie widać piłki w ogóle, a na Olimpico najlepsze miejsca, a dokładniej brak ich wykupienia tłumaczone są ceną. Ja nie uważam, że cała wina jeśli chodzi o niską frekwencję to wina kibiców, klub pewnie też na różne sposoby mógłby wpłynąć na lepszą frekwencję. Ale nie o to mi chodziło jak zacząłem dyskusję. Chodziło mi o to, że wojna których kibiców jest więcej, ociera się o parodię w przypadku kiedy mecze Juve i Toro, rozgrywane są przy niepełnych trybunach, które kontrastują z wielkością Turynu. Zdaję sobie sprawę, że problem ma wiele źródeł, ale lenistwo kibiców wydaje mi się jednym z najważniejszych.

DeeJay | 1.11.2008 | 11:48:52
Bart_DB: Karnety sezonowe na Curva Scirea Nord i Sud kosztowały 250 euro (o 35 euro droższe w porównaniu z sezonem poprzednim), co w przeliczeniu na jeden mecz daje nieco ponad 13 euro. Zostały wyprzedane praktycznie w całości. Dla porównania na trybunę centralną, tą, którą w telewizorze widać najczęściej, cena wynosiła 1850 euro.

Natomiast co do Delle Alpi to dla mnie bzdura. Trudno się nie zgodzić, że widoczność na łukach jest dużo gorsza niż na trybunach angielskich, gdzie siedzi się praktycznie na murawie. Ale opinie, że widoczność jest tak fatalna, że nie widać piłki wydają chyba tylko ci, którzy nie widzieli tego na własne oczy.


Bart_DB | 2.11.2008 | 0:17:37
Ja przyznaję się bez bicia, że na meczu Juve nie byłem nigdy, więc nie mogę porównywać widoczności z różnych sektorów, ale na chłopski rozum domyślam się, że widoczność z łuków na delle Alpi była kiepskawa lekko mówiąc. Różnica w cenie karnetów rzeczywiście spora. Myślę, że powinni obniżyć ceny do poziomu takiego, żeby sprzedały się wszystkie karnety, inaczej to się mija z celem. Mecz z Romą dzisiaj fajny, a trybuna centralna w okolicach łuków pusta. Kilka sektorów zajętych przez łącznie 50 osób. Brzydko to wygląda po prostu. Wierzę w nowy stadion, w jego kontrast do Olimpico i wtedy już śp. wystroju delle Alpi. Jeśli gama udogodnień będzie ogromna, widok wręcz luksusowy, a Juve nie będzie grało gorzej niż nas przyzwyczaiło, przy cenach karnetów od 250 do 1500 euro, komplet 40000 powinien być na każdym meczu ligowym. No ale stadion musi gwarantować widok jak na Old Trafford, a i jakieś inne atrakcje by się przydały, żeby przy okazji ludzie mogli całe popołudnie spędzić w okolicy, a nie targać dzieciaki na mecz bez późniejszego pójścia na najnowszą produkcję Disneya do kina.


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.
KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone