index index sezon klub historia artykuły forum fanpage typer ksiazki kontakt
mapatop
Strona główna
Forum
Fanpage
Twitter
Archiwum newsów
Ostatnio na forum
Mapa strony
Regulamin

Dodaj do ulubionych
Startuj z JuvePoland


Drużyna
Mercato 2018/19
Piłkarz sezonu

Juventus
Terminarz
Lista strzelców
Lista kartek
Lista asyst

Serie A
Terminarz
Tabela

Liga Mistrzów
Terminarz
Prasa polska
Prasa zagraniczna
Internet
Felietony
Wywiady
Biografie
Primavera
25.04.2009 0:20:13 | komentarzy: 14 | czytano: 6348 razy

"Nigdy nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak cudowny może być zwykły spacer", te słynne już słowa wypowiedział zmarły 25 kwietnia 1995 rok Andrea Fortunato. Wielka nadzieja włoskiego calcio, której sen na jawie przerwała okropna choroba.

Amator

Urodzony 26 lipca 1971 roku w Salerno Andrea nie miał problemów z wyborem swojej drogi życiowej. Podobnie jak jego brat Candido, postawił na piłkę wodną i pływanie. W piłkę nożną grywał okazyjnie, razem z kolegami z podwórka. Mając 13 lat bardzo szybko dał się namówić trenerowi i skautowi Alberto Massie na grę w drużynie amatorskiej Giovane Salerno.

Pół-zawodowiec

Wkrótce zainteresowało się nim Como. Sandro Vitali, dyrektor sportowy Como i Angelo Massola, trener Primavery zatrudnili go w na pozycję wysuniętego napastnika. Przełom nastąpił gdy Giorgio Rustignoli, trener sekcji Allievi przesunął go na lewą pomoc, a następnie na lewą obronę.

Zawodowiec

Andrea zaliczył wszystkie szczeble sekcji młodzieżowych, aż w końcu zadebiutował w drużynie seniorów. 22 października 1989 wybiegł na boisko w meczu Serie B Pescara - Como. Sezon zakończył z 16 występami. Niestety Como spadło do Serie C1.
Grając w piłkę nie zapominał o słowach ojca i matki: "Moi rodzice, którzy nigdy nie przeszkadzali mi w moich życiowych decyzjach, kiedy jechałem do Como powiedzieli mi tylko abym nie zapomniał o nauce. Obiecałem im to i oczywiście nadal się tego trzymam."
W kolejnym sezonie Andrea wystąpił w 27 meczach i należał do wyróżniających się zawodników. Do pełni szczęścia zabrakło promocji do Serie B. Niestety Como przegrało w barażach z Venezią.
Dobre występy zaowocowały powołaniem do kadry U-21 kierowaną przez Roberto Boninsegnę. Co więcej, zainteresowanie piłkarzem zaczęły wykazywać kluby Serie A.


Latem Fortunato był bliski przejścia do Atalanty jednak ostatecznie wylądował w Genoi. Pierwszy sezon spędził na wypożyczeniu w Pisie, która akurat wtedy grała w Serie B. Zagrał w 25 meczach.
Po powrocie do Genoi zaznał smaku gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sezon zakończył jako najbardziej wyróżniający się zawodnik na swojej pozycji - lewego obrońcy. Swoje dobre występy podkreślił trzema trafieniami. Jedno z nich, w końcówce sezonu, uratowało Genoę od spadku.
Swoją postawą zainteresował Giovanniego Trapattoniego, ówczesnego trenera Juventusu.
Tuż przed transferem Fortunato powiedział: "Przychodzi dziennikarz i pyta sie mnie czy chciałbym grać w Juve. Co mam mu odpowiedzieć? Że nigdy w życiu? Wolne żarty. Jako dziecko szalałem za Bianconerimi i nawet jeśli teraz jestem piłkarzem profesjonalistą to i tak pewne rzeczy zostają w sercu."
Po podpisaniu kontraktu młody piłkarz bardzo szybko zdobył sobie sympatię kibiców. Zarówno poprzez grę jak i postawę poza boiskiem. Nie bez powodu był porównywany do legendarnego Antonio Cabriniego i to nie tylko z powodu numeru 3, z którym grał (tak jak kiedyś Cabrini). Mimo tych głosów mawiał skromnie: "Denerwuje mnie porównywanie do Cabriniego. On był najlepszym skrzydłowym obrońcą na świecie, więc gdzie tu logika? Minie trochę czasu zanim dojdę do jego poziomu, o ile w ogóle mi się to uda." Fortunato zasłynął przede wszystkim ze swoich długich rajdów i perfekcyjnej lewej stopie, dzięki której posyłał idealne dośrodkowania wprost na głowę Baggio czy Viallego. Uwielbiał być członkiem drużyny, zarówno na boisku jak i poza nim. Jego postawa i tryb życia zauroczył wszystkich. Arigo Sacchi nazwał go swego czasu "rewolucją włoskiej piłki".
To właśnie Sacchi powołał Andreę na jedyny mecz reprezentacji Włoch. 22 września 1993 roku w Tallinie zagrał przeciwko Estonii. W czasie meczu zastąpił Paolo Maldiniego. Azzurri wygrali 3-0. Sacchi nie ukrywał, że planuje go włączyć do kadry na World Cup 94.

Choroba

Gdy wszystko wydawało się być na jak najlepszej drodze aby zdobywać pierwsze trofea, Fortunato zaczął nagle tracić formę. Wszyscy byli przekonani, że to co osiągnął w tak krótkim czasie w zupełności mu wystarczyło. Dotarł na szczyty trafiając do Juventusu i stracił sens walki. W swoim ostatnim meczu kibice pożegnali go gwizdami i buczeniem.
Pewnego dnia, podczas treningu, podbiegł do niego jeden z kibiców i uderzył go w policzek, tłumacząc mu, że jego kondycja fizyczna jest najważniejsza i aby to osiągnąć potrzeba poświęcenia i wyrzeczeń.
Bardzo szybko lekarze doszli do wniosku, że jego organizm jest po prostu wycieńczony, poprzez nawracające ciągle gorączki. Wszystko wkrótce miało wrócić do normy. Niestety zamiast się polepszać sytuacja była coraz poważniejsza.
20 maja 1994 roku poznano dokładną diagnozę lekarską: białaczka!
Wprost ze szpitala "Molinette" w Turynie przetransportowano go do Perugii gdzie dzięki siostrze Paoli doszło do przeszczepu szpiku kostnego. Niestety przeszczep się nie przyjął i Andrea musiał znaleźć kolejnego dawcę. Był nim jego ojciec, Giuseppe. Ku radości całej rodziny tym razem wszystko przebiegło pomyślnie.
Wszystko szło w dobrym kierunku. Andrea wyszedł ze szpitala i powoli dochodził do sprawności fizycznej sprzed choroby. 26 lutego 1995 roku dołączył do kolegów z drużyny, którzy jechali na wyjazdowy mecz do Genui, aby zmierzyć się z Sampdorią. Cieszył się jak dziecko mogąc na żywo obserwować mecz swojego ukochanego Juventusu.

Legenda żyje nadal

Kiedy wszyscy myśleli, że młody piłkarz wygrał bitwę o swoje życie, przyplątała się okropne zapalenie płuc, co ostatecznie doprowadziło do wycieńczenia organizmu. Andrea zmarł 25 kwietnia 1995 roku - dzień przed meczem Azzurrich z Litwą. Przed meczem wszyscy uczcili jego pamięć. Włosi zwycięstwo dedykowali Andrei. Kilka tygodni później Juventus świętował zdobycie 23. scudetto. Tyle samo lat miał Andrea jak zmarł.
Zarówno to scudetto jak i Superpuchar Włoch oraz Puchar UEFA zdobyte parę miesięcy później było dedykowane właśnie jemu.


29.04.1995 - pierwszy mecz po śmierci Fortunato
Fiorentina - Juventus 1:4

W 2006 roku podczas obchodów 109. urodzin Juventusu jego brat, Candido odebrał koszulkę z numerem 3 i nazwiskiem Fortunato. Moment ten był dla wszystkich bardzo wzruszającym wydarzeniem.


Candido Fortunato, brat Andrei
podczas obchodów 109. urodzin Juventusu

Kluby Fortunato

1989 - 1991 Como
1991 - 1992 Pisa
1992 - 1993 Genoa
1993 - 1995 Juventus


Źródło: www.ilpalloneracconta.blogspot.com
www.wikipedia.it

Grzesie | 25.04.2009 | 8:33:16
Trochę to smutne...

meler69 | 25.04.2009 | 9:03:21
[*]

JuveCracow | 25.04.2009 | 9:17:01
Poruszająca historia, robi wrażenie tym bardziej, że nie słyszałem jej nigdy wcześniej, dlatego wielkie dzięki dla autora za przybliżenie mi postaci Andrei Fortunato. Zapalenie płuc...

Odpowiedź zmarłego 14 lat temu piłkarza na zadane w jednym z ostatnich wywiadów pytanie, jak zareagował na chorobę- cytat ze strony www.solojuve.com

"Czujesz się źle, a jednocześnie jesteś ciekawy tego co się z tobą dzieje, jest to dziwne uczucie. Chcesz poznać każdą rzecz dotyczącą choroby, wypytujesz się o objawy, przyczyny i możliwe następstwa. Wiesz o tym, że nie powiedzą ci wszystkiego, próbujesz rozpoznać kłamstwa, a potem zmyślasz, przekonujesz sam siebie, że się polepsza - szalejesz. Kiedy przychodzi lekarz zagłębisz się w to, co mówi. Im więcej on mówi, tym więcej ty rozumiesz. Jesteś jak zakładnik, który nie może dać się zabić."


Globas | 25.04.2009 | 9:27:54
Wstyd mi, ale przed przeczytaniem tego artykułu nawet nie wiedziałem, że ktoś taki grał kiedyś w Juve

Nbadach | 25.04.2009 | 11:13:57
Aż się popłakałem. Szkoda nie zawodnika tylko chłopaka że w tak młodym wieku odszedł [*]

Vinter1987 | 25.04.2009 | 11:53:15
Szkoda, byl jeszcze mlody....mogl wiele osiagnac w Juve... [*][*][*]

posesivo | 25.04.2009 | 13:30:36
Przestańcie z tymi [*] bo to jest głupie, chcecie zapalić mu świeczke to jedźcie na jego grób.

Co do treści...pokazuje ona że trzeba szanować to co się ma bo jednego dnia możesz mieć wszystko a drugiego to wszystko stracić. Wiecie co, takich piłkarzy dzisiaj to ze świecą szukać, zapowiadał się na najlepszego na swojej pozycji a mimo to był skromny czyli normalny.


posesivo | 25.04.2009 | 13:31:34
a te cytaty pokazują, że był strasznie inteligentnym człowiekiem

Alik_88 | 25.04.2009 | 14:13:31
czytając ten artykuł zrobiło mi się naprawdę smutno. Szkoda chłopaka. ale najbardziej po przeczytaniu artykułu utkwiło mi to zachowanie kibiców. Nie znali przyczyn jego słabszej dyspozycji a wygwizdali piłkarza. Mimo, że ten pewnie dawno im wybaczył, to jest mi za nich niezwykle wstyd. My jako kibice jesteśmy naprawdę bezwzględni. Liczą się dla nas tylko trofea, choć piłkarze przecież naprawdę chcą odnosić same zwycięstwa. Być może taki artykuł pomoże nam zrozumieć, co tak naprawdę w takim sporcie jak piłka nożna jest najważniejsze...

*Andrea Fortunato*


Tigmar | 27.04.2009 | 17:32:28
dobry artykuł, pokazujący, że Andrea to przede wszystkim był wielki człowiek.

fortuna kołem się toczy jak to mówią...


Master7 | 1.05.2009 | 20:45:14
Po raz pierwszy w życiu jest mi wstyd, że jestem kibicem Juventusu...
Żal... Smutek... Te emocje objęły kontrolę nad moim umysłem. Wielki człowiek. Requiescat in pace Andrea. Forza.


evilboy | 5.05.2009 | 1:49:19
@Master7: ???

Maxwel | 25.04.2010 | 17:15:58
@Master7 cos nie tak z glowka ?

MRN | 25.04.2013 | 10:40:12
Spoczywaj Andrea...obyś tam z góry, razem z nami podziwiał nowe Juve !


Aby móc komentować, musisz być zarejestrowany i zalogowany.

KSIĘGARNIA WYDAWNICTWA SQN JPDROID - JUVEPOLAND NA ANDROIDA

Znaki towarowe JUVENTUS, JUVE i logo Juventusu są własnością Juventus F.C. Spa, Turyn, Włochy.
The trade names and marks JUVENTUS, JUVE and Shield Device are the exclusive property of Juventus F.C. Spa, Turin, Italy.
Copyright (c) 1997-2019 JuvePoland -- Wszelkie prawa zastrzeżone